Alginiany, czyli błoto nie z tej ziemi

Liniowy kopolimer polisacharydowy tworzący z wodą hydrożel. Nie lękajcie się! To tylko fachowy bełkot, pod którym ukrywają się alginiany, czyli sole kwasu alginowego. Kwas alginowy występuje w roślinach i bakteriach, a budową przypomina skrobię, czyli tworzy długie łańcuchy zbudowane z kwasów organicznych, podobnych do cukrów prostych. Ale nie to jest istotne. Istotne dla nas jest to, że alginiany potrafią w magiczny wręcz sposób wchłaniać wodę, nawet trzykrotnie, w stosunku do swojej masy. A odpowiednio spreparowane alginiany po wchłonięciu wody tworzą koloid, który się sieciuje i zamienia w twardy żel. Pamiętacie? Już raz pisałem o sieciowaniu. Dotyczyło to silikonów formierskich. I dochodzimy po przydługim wstępie do sedna tarczy – chcę zaprezentować alginatowe masy wyciskowe jako swego rodzaju alternatywę dla silikonu formierskiego.

Zacznę od wad. Alginaty są nietrwałe. Odcisk alginatowy szybko traci wodę. Jeśli się go zamknie w szczelnej torebce to przetrwa jakieś trzy dni. Są oczywiście alginaty, które wytrzymują i sto godzin, ale tak czy inaczej – są to formy nietrwałe i jednorazowe. Nie wszystkie substancje nadają się do wypełniania form alginatowych. Formy alginatowe są wilgotne, a nie każdy materiał artystyczny lubi wilgoć. Moim zdaniem najlepszy jest wosk. Na pewno klej z pistoletu będzie ok. Gips – tak sobie. Masy akrylowe i żywice epoksydowe – nie wiem, nie testowałem. Jeśli ktoś ma jakieś doświadzenie w tej materii, to proszę o sygnał.

Jakie zatem są zalety? Przede wszystkim alginaty są tańsze niż silikony i prostsze w obsłudze. Znakomicie się nadają do zdejmowania odcisków z pionowych elementów, o poziomych nawet nie wspominając. Zwłaszcza z elementów, których nie możemy lub nie umiemy zalać silikonem i nie możemy czekać przez noc, aż ten stężeje. Najlepsze zostawiłem na koniec – zdejmowanie odcisku przy pomocy alginatu trwa trzy minuty. Tak, tak. Trzy minuty! Temu kto miał robiony odcisk stomatologiczny, trzy minuty na fotelu, z ustami pełnymi jakiejś pachnącej owocami lub miętą papki wydawały się wiecznością. Dla domorosłego artysty to chwilka.

A teraz pokażę, jak się to robi.

W tym przypadku zdejmiemy pionowy odcisk, aby wykonać z niego woskowy odlew, który potem można zalać silikonem, by stworzyć trwałą formę. Za królika doświadczalnego posłuży mi magnes na lodówce przedstawiający lubelskiego koziołka. Ma sporo wypukłości i zagłębień, więc będzie się znakomicie nadawał do naszych celów.

 

Ja stosuję masę wyciskową Hydrogum lub Tropicalgin firmy Zhermack. Cena? Około 20 zł za 500 gramów. Tak jak w przypadku silikonów, na rynku jest mnóstwo alginatów i nie jestem w stanie wszystkich przetestować. Może na emeryturze… Te, które stosuję w zupełności mi odpowiadają. Bardziej wolę Tropicalgin, ponieważ ten alginat pracując zmienia barwę.

 

Przed zmieszaniem z wodą jest żółtym proszkiem. Gdy dodajemy wody i mieszamy – robi się malinowy, a gdy zaczyna żółknąć to znak, żeby się pospieszyć z nakładaniem. Gdy cały zżółknie – odlew jest gotowy.

Pokażę, jak nakładać alginat nieprawidłowo i jak należy nakładać go prawidłowo, abyście nauczyli się na moich błędach, a nie na swoich.

Mieszanie alginatu z wodą – tu robi się zabawnie.

Po pierwsze – alginat bardzo chłonie wodę, ale objętości alginatu i wody nie są addytywne. Innymi słowy – z jednej objętości wody i jednej objętości alginatu nie uzyskamy dwóch objętości masy alginatowej, a jakieś 1,2-1,4. Należy wziąć to pod uwagę, bo jak zrobimy za mało masy alginatowej i nałożymy na przedmiot, to nie będzie czasu, żeby zrobić dodatkową porcję. Tu czas mierzymy w dziesiątkach sekund. Dlatego lepiej zrobić więcej masy, niż mniej.

Po drugie – szybkość. Mamy 45 sekund na wymieszanie i jakieś 30-60 sekund na nałożenie masy na przedmiot. Trzeba być rączym i mieć wszystko wcześniej zaplanowane. W przeciwnym razie grozi nam zmarnowanie masy alginatowej i smutek.

Jak nie należy tego robić.

Użyłem starej pokrywki od opakowania płyt CD. Posłuży mi jako swego rodzaju łyżka wyciskowa. Wymieszałem szybko masę alginatową i nałożyłem ją do pokrywki, zdejmując listewką nadmiar, mając w pamięci, że odciskany przedmiot i tak wypchnie część masy.

Docisnąłem pokrywkę do magnesu i zaczekałem, aż masa stwardnieje – jakieś 2-3 minuty. Masa nie przywiera i z łatwością daje się oderwać od każdego podłoża. Dokładnie wypełnia wszelkie zakamarki, dzięki czemu powstały negatywowy odlew jest bardzo dokładny. W przypadku zdejmowania formy z dłoni, odciskają się nawet linie papilarne.

Negatywowa forma gotowa. Niestety, nie wyszła najlepiej. A dlaczego? Zaraz wyjaśnię, tylko pokażę, jak robić to prawidłowo.

Jak zrobić to dobrze.

Przygotowuję masę alginatową i nanoszę ją na przedmiot tak jak szpachlówkę – porcjami, wypełniając dokładnie wszelkie szczeliny. Masa jest na tyle gęsta, że nie ścieknie z przedmiotu. Gdy dobrze obkleiłem przedmiot – ja to zrobiłem palcami – nałożyłem na oblepiony alginatem przedmiot pokrywkę z resztą masy i zastygłem w bezruchu, czekając, aż masa weźmie ze mnie przykład.

Okolica magnesu nie wygląda już tak estetycznie, ale jak wspominałem – alginat schodzi w całości od jednego pociągnięcia, więc czyszczenie zajmuje sekundy.

Forma gotowa. A teraz porównajmy sobie obie formy. Po lewej stronie jest źle wykonana – widać, że są w niej dziwne zagłębienia, które w pozytywowym odlewie wyjdą jako bąble, jakby koziołek cierpiał na dymieniczą postać dżumy. Zostało to spowodowabe tym, że dociskając pudełko z masą alginatową do przedmiotu, uniemożliwiłem wydostanie się powietrza z najgłębszych zakamarków przedmiotu. I tam, gdzie było najgłębiej – powstały pęcherze powietrza. Natomiast na formie, który powstała ze stopniowego nakładania masy alginatowej i dokładnego wypełnienia wszelkich szczelin, nie ma żadnej skazy.

Na próbę wypełniłem powstałą formę negatywową roztopionym woskiem modelarskim.  Koziołek – jak żywy. Wystarczy tylko pomalować. Albo zrobić na podstawie woskowego odlewu formę silikonową.

Można też formę wypełnić roztopionym ołowiem – alginat wytrzymuje taką temperaturę, ale jest to operacja jednorazowa i trzeba wziąć pod uwagę, że forma składa się w 60% z wody, więc może wydzielać się para wodna, która może zniekształcić odlew, zwłaszcza taki o dużej powierzchni, co widać na załączonym obrazku. Lepiej wychodzą metalowe odlewy przedmiotów podłużnych. Można też zaczekać, aż nasza forma trochę podeschnie – wtedy odlewy z metalu powinny wyjść lepiej.

Ja wykorzystuję masę alginatową do robienia odlewów dłoni. Trzeba tylko wypełnić jakiś pojemnik masą alginatową, włożyć rękę i poczekać. Rękę da się bez problemu wyciągnąć, bez uszkadzania powstałej formy, ponieważ alginat jest stosunkowo elastyczny – odkształca się nawet o 11%, zachowując jednak pierwotny kształt.

 

Myślę, że łącząc obie techniki, czyli robienie form silikonowych i form z dentystycznych mas wyciskowych, uda się stworzyć formę na podstawie najbardziej nawet wyszukanych ozdób czy sztukaterii, przy stosunkowo niewielkim nakładzie finansowym. W zasadzie ogranicza nas tylko wyobraźnia…

Miłej zabawy.

Adamus

5 Replies to “Alginiany, czyli błoto nie z tej ziemi”

  1. ręka jak żywa!

    1. Przyznam, że jakość odlewu jest niesamowita – widać nawet linie papilarne !

  2. Ciekawe, odlewy wyglądają naprawdę realnie!

  3. Ręka wygląda na prawdę przerażająco, perfekcyjny odlew! Jako dekoracja na Halloween mega!

  4. Świetnie to wygląda!

Dodaj komentarz