Drewniane podkadki – plasterki

Jesień oznacza bardzo zimne wieczory i noce. Trzeba grzać, nie ma rady. W tym roku sezon grzewczy przywitał mnie bonusem z drewutni. Wśród drewna przygotowanego do kominka znalazłam pięknie wysuszony kawałek, wprost wymarzony na podkładki pod kubki.  To jedna z tych przemiłych sytuacji, gdy robota sama pcha się w ręce. Sezon posiedzeń z kubkiem i książką przed nami, w dodatku wszystkie zrobione wcześniej podkładki rozdane. W tej sytuacji  było jasne, że zabieram się za zrobienie nowych.

Na plasterki !

Przygotowanie drewna do cięcia na plastry, tak aby nie popękało to trudne zadanie. Czytałam o suszeniu w wiórach i stosowaniu specjalnych preparatów zapobiegających pękaniu innych. W mojej ocenie nigdy nie wiadomo czy się uda i jeśli macie ograniczony dostęp do materiału to lepiej zostawić to specjalistom lub pasjonatom. Zresztą, popękane plasterki też mają swój urok. Miałam szczęście znajdując taki kawałek drewna, ale zamiast liczyć na fart można postawić na internet. Na Allegro znajdziecie sporo ofert z plastrami drewna różnych gatunków i o przeróżnej wielkości, cena ok. 1-2 zł/ szt, a kupując na kilogramy zapłacicie jeszcze mniej.

Mój kawałek miał średnicę ok. 9 cm i na moje niewprawne oko to dębina, co potwierdza wysoka twardość drewna. Pieniek pocięłam na plastry o grubości ok 1 cm na pilarce ukosowej.

Jeśli macie wybór, lepsza do tego będzie pilarka taśmowa. Cięcie kawałków drewna o okrągłym przekroju wymaga specjalnego unieruchomienia materiału i szczególnego zwrócenia uwagi na BHP. Jeśli nie czujecie się pewnie z elektronarzędziami to lepiej skorzystać z pomocy stolarza lub kupić gotowe plasterki.

Kolejnym krokiem było usunięcie kory, którą łatwo oddzieliłam dłutem.

Następnie plasterki porządnie oszlifowałam. Najpierw papierem 80, a potem 180.

Barok w drewutni

Początkowo plasterki tak mnie zachwyciły, że chciałam je po prostu zaolejować, żeby podkreślić usłojenie. Po usunięciu kory zaczęłam kombinować z pomalowaniem brzegów. Ponieważ uwielbiam kontrasty padło na złoto i miedź.

Żeby poprawić przyczepność farb najpierw nałożyłam podkład. W tej roli wystąpiło ponownie Gesso.

Metaliczne farby marki Renesans sprawdziły mi się już przy okazji malowania świeczników. Są łatwe w aplikacji i dobrze kryją.

 

W kilku miejscach pędzelek  się omsknął i poleci tam gdzie nie trzeba. Poczekałam aż całość wyschnie, a następnie przetarłam papierem ściernym.

To tylko farba akrylowa, w dodatku na twardym drewnie. Papier usunie ją bez szkody dla podkładki.

W tym momencie można byłoby podkładki zabezpieczyć woskiem lub lakierem, ale poszłam o krok dalej.

Złocenie krawędzi

O złoceniach było już kilka wpisów, gdzie szczegółowo opisuję tę technikę np. „Złocone doniczki” lub Złocenie i lakier szklący na gałkach meblowych, czyli błysk widoczny z kosmosu„. Jak pisałam wcześniej, farba akrylowa to świetny podkład pod szlagmetal. W przypadku przerw między płatkami wyrówna kolor.

Najpierw nałożyłam klej do złoceń mixtion i odczekałam ok. 15 min.

Na lepką powierzchnię kleju nałożyłam szlagmetal.

Na farbę złotą nałożyłam szlagmetal złoty, na miedzianą – miedziany. Natomiast na ciemniejsze złoto dukatowe naniosłam mieszankę szlagmetali.

Nadmiar płatków złocących usunęłam pędzlem.

Na koniec plasterki zawoskowałam, woskiem bezbarwnym.

Kawa czy herbata? Oto jest pytanie!

Rano nigdy nie mam dylematu. U mnie zdecydowanie paruje kawa. Po południu to już inna bajka, zwykle pt. Earl Grey. Tym razem jednak w kubku jest coś niezwykłego, co pachnie przyprawami korzennymi i słodyczą – płynna jesień, czyli kawa dyniowa. Miałam na koniec wpisu, tak od niechcenia, podrzucić przepis, ale to byłaby profanacja. Ten nektar zasługuje na odrębny wpis  – już za tydzień napijemy się razem kawy dyniowej.

 

 

 

 

Całusy 😉

 

 

8 Replies to “Drewniane podkadki – plasterki”

  1. Ja tez robię, ale nie obdzierałam z kory i mi się kruszyla. Twój pomysł świetny i zastosuje przy następnych.

    1. To pewnie zależy od gatunku. U mnie kora odeszła bez problemu.

  2. Gustowne, proste, eleganckie…
    Niby zwyczajnie, a nie zwyczajnie… pomysł przypadł mi do gustu.
    Brawo Justynko 🙂

    1. Pieknie dziękuję Kasiu 🙂

  3. Lubię zupełnie naturalne drewno, mamy w domu sporo oszlifowanych plastrów różnych drzew. Zrobiliśmy z nich np. medale 🙂

  4. Slicznie są 🙂 Super pomysł i piękne jest to metaliczne wykończenie <3

    1. Dziękuję Basiu 🙂

Dodaj komentarz