Jak zamienić plastik w kamień, czyli bazyliszek vs farby kredowe

Jedną z moich słodkich tajemnic jest zamiłowanie do literatury i gier w klimacie fantasy: bliżej nieokreślona przeszłość lub przyszłość, magia, dzielni wojownicy i potwory. Gdybym mieszkała w realiach „Wiedźmina” w ogóle nie byłoby problemu z zamianą czegokolwiek w kamień. Po zakupach w Pepco udałabym się do najbliższego legowiska bazyliszka i po sprawie. W naszej rzeczywistości muszę radzić sobie bardziej konwencjonalnymi metodami.

Rozpoczynając ten wpis nie przypuszczałam, że porównam farby kredowe do mitycznego króla węży, ale chyba nie mam już wyjścia. To właśnie one nadadzą plastikowi teksturę i kolor.

Na rynku jest ogromny wybór farb kredowych. Fajne zestawienie znajdziecie na blogu Odnawialnia. W przypadku plastikowej ramki uznałam, że sięgnę do korzeni – po farbę strukturalną, jaką dla mnie jest Annie Sloan Chalk Paint. Farba jest bardzo gęsta i nadaje malowanej powierzchni fakturę. Oczywiście można ją rozcieńczyć wodą i uzyskać gładkie wykończenie, co często robię malując meble. Jednak tym razem nie o to chodzi.

Zdjęcia nie oddają tego,  jak potwornie plastikowa była ta ramka – może nawet lepiej, że nie została przedstawiona bazyliszkowi, bo gad mógłby sam zmienić się w tworzywo sztuczne. No cóż, taki jest urok chińskich wyrobów za 9.99 zł.

Pierwszym krokiem było odtłuszczenie powierzchni, czyli w tym przypadku staranne umycie wodą z detergentem.

Do farby Annie Sloan w kolorze Old White dodałam odrobinę zwyklej, czarnej farby akrylowej, uzyskując szary kolor. W palecie AS jest podobny kolor pt. Paris grey, niestety nie miałam go pod ręką.

Na ramkę naniosłam dwie warstwy farby kredowej i poczekałam aż wyschnie.

Następnie odrobinę białej farby kredowej rozcieńczyłam lekko wodą i dokładnie wymieszałam. Nabrałam niewielką ilość na pędzel i dokładnie wytarłam go w papierowy ręcznik.

Pozostałą resztką delikatnie omiotłam ramkę. Biała farba wydobyła wszystkie nierówności i detale. Tą samą techniką malowałam też ramę do Tablicy Pele-mele.

Na koniec ramkę zabezpieczyłam matowym lakierem akrylowym do parkietów.

W ramkach niesamowite zdjęcia Eugenio Recuenco z kalendarza Lavazza 2007.

Efekt końcowy nie jest tak spektakularny, jak po interwencji bazyliszka, ale nie oczekujmy zbyt wiele: bez ryzyka nie ma zabawy.

Konkluzja tego wpisu jest następująca: trzeba i można malować wszystko !

Całusy 😉

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

2 myśli na temat “Jak zamienić plastik w kamień, czyli bazyliszek vs farby kredowe”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *