Moja fantastyczna siódemka, czyli podstawowe wyposażenie do DIY z drewna i nie tylko

Mimo tego, że straciłam fortunę na impulsywne zakupy w kategoriach kosmetyki i ciuchy to w przypadku elektronarzędzi jestem bardzo powściągliwa. Każde z wymienionych tu urządzeń kupowałam bardzo rozważnie. Czasami od podjęcia decyzji do zakupu mijał nawet rok.

W żadnym razie nie jest to wpis sponsorowany. Po prostu opisuję moją drogę, mając nadzieję że komuś się to przyda przy planowaniu własnego zaplecza, niezależnie czy jest to skrzynka z narzędziami czy warsztat.

Mój warsztatowy niezbędnik zaprezentuje w takiej kolejności w jakiej go budowałam. Przestawiłam tylko te urządzenia i wyposażenie z których jestem zadowolona i które otworzyły przede mną nowe możliwości.

1. Pistolet do klejenia na gorąco – od 2d do 3d

Pistolet na klej Rapid EG 212, ok. 60 zł (01.2019)

Klejenie na gorąco daje możliwość mocnego łączenia różnego rodzaju materiałów w kilka sekund. Pistolet pozwolił mi przejść z projektów 2d do 3d. Nie wyobrażam sobie bez niego pracy przy dekoracjach świątecznych. Prawdopodobnie nie powstałby bez niego żaden wianek.

Łącze nim praktycznie wszystkie materiały. Niestety po pewnym czasie temperatura kleju jest tak wysoka, że topi styropian. Praca w rękawiczkach ochronnych jest koniecznością. Od razu przyznam się bez bicia, że tak się tu wymądrzam, a ostatnio palce znowu poparzyłam – bo przecież twardziele nie pamiętają o rękawiczkach…

Kupując kolejny pistolet wybiorę urządzenie:

  • bezprzewodowe
  • z regulacją temperatury kleju
  • o mocy powyżej 30 W – szybko nagrzewające się
  • z długą, wąską dyszą, która pozwoli na precyzyjną aplikację kleju
  • o średnicy wkładów 12 mm – takie wkłady można kupić w markecie budowlanym w większych opakowaniach

2. Szlifierka


Szlifierka wielofunkcyjna Skil 7207 AA, ok. 145 zł (01.2019)

Szlifierka pojawia się w każdym wpisie o pracy z drewnem. Wykorzystuje ją do usuwania starych powłok, szlifowania zgrubnego, jak i wykańczania powierzchni. Kompaktowa szlifierka oscylacyjna była bardzo dobrym wyborem. Jest lekka i ma uchwyt dobrze dopasowany do damskiej łapki. Stopa w kształcie żelazka pozwala dotrzeć do zakamarków. Wyszlifowałam nią także nie jedną dużą powierzchnie. Arkusze do szlifowania są mocowane na rzep. Łatwo je wymienić, mocno się trzymają i nie ma problemu z zakupem zamienników. Nie przeszkadza fakt, że szlifierka jest na kabel. Poza tym brak akumulatora to zawsze niższa waga urządzenia. Polecam ten typ urządzenia na początek.

Do większych powierzchni chciałam ją podmieć na model o dużej stopie i padło na Black+Decker. Dobra ergonomia, moc i adapter do odsysania pyłu. Niestety mocowanie papieru na klamry okazało się porażką. Papier spada podczas pracy urządzenia 🙁 .


Black+Decker Szlifierka oscylacyjna KA300-XK, ok. 120 zł (01.2019)

Kupując kolejną szlifierkę do dużych powierzchni wybiorę urządzenie:

  • oscylacyjno-mimośrodowe
  • z regulacją obrotów
  • z mocowaniem papieru na rzep
  • z adapterem do odkurzacza przemysłowego
  • na kabel, tak lekkie jak to możliwe

3. Wiertarko-wkrętarka – od odświeżania sprzętów do ich budowania


Wiertarko-wkrętarka sieciowa Skil 6221, ok. 200 zł (01.2019)

Wiertarko-wkrętarka to must-have każdego majsterkowicza. Jej zakup był krokiem milowym, który umożliwił mi przejście z odświeżania sprzętów do ich budowania. Mając tylko to elektronarzędzie i kilka desek z palet można stworzyć ramę, tacę, szyld, skrzynkę, szafkę na buty czy stolik ogrodowy. Wszystkie te przedmioty powstały dzięki prostemu łączeniu desek za pomocą wkrętów.

Wiertarko-wkrętarka służy mi również do szczotkowania drewna. Wzbogaca ono fakturę i wspaniale postarza powierzchnie.

Urządzenie, które mam spisuje się świetnie. Drugi raz kupiłabym również sprzęt zasilany kablem. Obniża to wagę elektronarzędzia, co dla damskiej łapki jest bardzo ważne. Natomiast do usprawnienia pracy zamierzam dokupić drugie urządzenie. Dzięki temu oszczędzę sobie uciążliwego zamieniania bitu z wiertłem. Będzie to albo druga wiertarko-wkrętarka albo zakrętarka. Tak, jest coś takiego jak zakrętarka! To wkrętarka na sterydach. Większy moment obrotowy i udar dają w efekcie szybszą i lżejszą dla majsterkowicza pracę oraz możliwości pracy z większymi śrubami. 

4. Ukośnica – od prymitywizmu do farmhouse

Ukośnica Metabo KGS 254 M, ok. 1100 zł (01.2019 r.)

Szybko okazało się, że skręcanie ze sobą deseczek o zastanej długości mocno ogranicza pole popisu. Ponieważ z piłą ręczną nigdy nie było mi po drodze potrzebne było urządzenie do szybkiego docięcia drewna. I tu wchodzi ukośnica – cała na srebrno.

Często pod moimi wpisami dotyczącymi prac w których wykorzystuję elektronarzędzia czytam: też bym tak chciała, ale ja się boję takiej piły! Co robić? Przyznam się, że ja też początkowo obawiałam się krwiożerczych i hałaśliwych elektronarzędzi. To naturalne, skoro wcześniej nie miałam z nimi do czynienia i od dziecka mnie przestrzegano „że mogą zrobić krzywdę”.  Pomogło mi drobne spostrzeżenie. To TYLKO maszyna, którą ktoś zaprojektował w jednym celu, abym mogła nią coś przeciąć, przewiercić itd. Nie ma więc powodu, aby się jej bać, tak samo jak pralki czy samochodu. Oczywiście są to zabawki dla dorosłych i trzeba się nimi bawić odpowiedzialnie. Takie mam podejście do ukośnicy. To mój ulubiony pit bull. Tak samo posłuszny, jak dziki. A o tym jak ten zwierz się zachowuje decyduję tylko ja. Jeśli trzymam się zasad (BHP), zawsze aportuje jak należy.

Pozostawiając na boku rozważania na temat relacji: kobieta a elektronarzędzie, przejdę do możliwości jakie dała mi ukośnica. A jest tego sporo. Z topornych konstrukcji rodem z jaskini neandertalczyka przeskoczyłam do prostych mebli w stylu farmerskim. Jest spora szansa, że tak zostanie na długo bo styl mi bardzo odpowiada. Powstała więc donica i kolejny stół ogrodowy, a także stołek.

To proste meble, ale dzięki możliwości cięcia pod kątem nabrały nieco finezji.

Natomiast największym plusem posiadania takiej pilarki jest szybkość i czystość docinania materiału. Z wielu projektów zrezygnowałabym, gdybym nie miała tej opcji – choćby z tej drewnianej choinki.

Kupując kolejną ukośnicę poszukam urządzenia z inaczej rozwiązanymi prowadnicami tarczy. Te w które jest wyposażony mój obecny model wysuwają daleko w tył i potrzebne jest za urządzeniem dodatkowe miejsce. Kolejna rzecz, której mi trochę brakuje to docisk/ mocowanie materiału prostopadle do prowadnicy. Poza tym ta ukośnica jest wspaniała.

5. Ściski stolarskie – trzecia i czwarta ręka majsterkowicza

Pisząc ten wpis sama jestem zaskoczona kolejnością zakupów. Rekord pobiły właśnie ściski stolarskie. Wydawałoby się, że jest to podstawowe narzędzie dla osoby majsterkującej w drewnie. Potwierdzam tę tezę z całą mocą. Niestety ta moc nawiedziła mnie bardzo późno. Pewnie dlatego, że jako samouk opierający swoją wiedzę o tutoriale youtubowe zwykle widzę tylko zasadniczą część wykonania. Nudne, pomocniczo-przygotowawcze etapy pozostają w kulisach realizacji, bo przecież podstawy każdy zna…

Jak już wspomniałam ściski są niezastąpionym pomocnikiem dla majsterkowicza pracującego samodzielnie. To taka trzecia i czwarta, a czasem piąta ręka.

Poza tym nie ma porządnego klejenia bez ścisków.

Co do ścisków mam tylko dwie refleksje:

  • Wyposażcie się w nie na samym początku, jak tylko pomyślicie o pracy z drewnem,
  • W znanych ludzkości światach nie występuje takie zjawisko jak „zbyt wiele ścisków”.

6. Szablon do wiercenia otworów kieszeniowych – być prawie jak stolarz

System połączeń stolarskich do otworów kieszeniowych Kreg Jig K4, 450-480 zł/ kpl (01.2019)

O szablonie do wykonywania połączeń stolarskich firmy Kreg Jig napisałam już wystarczającą ilość peanów. To sprytne urządzenie sprawia, że czuję się prawie jak stolarz. Wiem, że prawie robi wielką różnicę, ale dla mnie to na razie wystarczy.

Osoby majsterkujące dzielą się na tych, których bardziej interesuje sam proces wytwarzania oraz na tych którzy są zainteresowani produktem końcowym. Ja należę do tych drugich. Dla mnie zrobione jest zawsze lepsze od doskonałego lecz nieskończonego. Dlatego z otwartymi ramionami przyjmuję wszelkie ułatwienia i pomocniki, które bardzo pomagają w nauce warsztatu. Może kiedyś będę robiła piękne łączenia na jaskółczy ogon, ale teraz jest dla mnie ważniejsze zbudowanie prostego, stabilnego mebla. I taką możliwość daje mi ta mała, niebieska szajbka. Powstały dzięki niej stół warsztatowy, stół ogrodowy, stołek.

7. Stół warsztatowy – akceptacja pasji

Na koniec został stół warsztatowy. Z niezrozumiałych powodów uznałam, że miejsce dedykowane majsterkowaniu to luksus, a nie podstawowa sprawa. To masochistyczne podejście kazało mi wyszlifować tyłkiem i kolanami większość posadzek w domu i obejściu. Nie polecam. Za to namawiam to wyznaczenia sobie takiego miejsca. To wcale nie musi być odrębne pomieszczenie. Dobrze sprawdzi się kawałek garażu, piwnicy, czy nawet stolik. Inspiracją był dla mnie Norbert z kanału Zabawa w budowie. Kiedy w jednym ze starszych filmów zobaczyłam, że jego stół warsztatowy to kilka kantówek rozkładanych z drzwi do piwnicy, wszystkie moje dotychczasowe wymówki, aby nie zorganizować sobie miejsca do majsterkowania wydały się strasznie blade. Chcieć to móc – czego sobie i Wam życzę!

Całusy 😉

6 Replies to “Moja fantastyczna siódemka, czyli podstawowe wyposażenie do DIY z drewna i nie tylko”

  1. Zakochałam się w tym stoliczku pod jabłonią. Też mam takie miejsce, gdzie mogę go postawić, tylko nie mam tylu narzędzi, aby go zrobić.

    1. Ja mój niewielki skład maszyn kompletowałam 3 lata. Po prostu chciałam się upewnić, że w szale nie wykupię połowy marketu budowlanego, a zapał do majsterkowania minie. Dlatego nie przejmuj się brakiem sprzętu. Dla jednego projektu można urządzenia również wypożyczyć. A stoliczek i miejsce bardzo lubię. Uwielbiam tam przesiadywać po południu i wieczorami z kubkiem herbatki albo kieliszkiem wina.

  2. Kilka z tych sprzętów już mam 😉

    1. Gratulację i życzę powiększania kolekcji 🙂

  3. Odpowiednie narzędzia, to podstawa warsztatu.
    My będziemy niedługo kompletować włase. Wskazówki się przydadzą

    1. Trzymam kciuki 🙂

Dodaj komentarz