Nosidło na kieliszki do wina, czyli cz. 16 recyklingu palet

Zamaszystymi krokami zbliża się gwiazdka i czas obdarowywania najbliższych. Oj tam! Jeszcze czas! W ubiegłym roku takie podejście zaprowadziło mnie na krawędź załamania nerwowego, kiedy w ciągu tygodnia przez Wigilią próbowałam ogarnąć sprawę prezentów. Mając w pamięci te traumatyczne przeżycia w tym sezonie podjęłam odpowiednie kroki dużo wcześniej.

Przedstawiam więc proste DIY, które może swoje miejsce znaleźć pod choinką, szczególnie jeśli myślicie nad prezentem dla wielbicielki lub wielbiciela wina i pikników.

Projekt

Takie nosidła widziałam wielokrotnie na Pinterest. Postanowiłam zrobić wersję dwu-kieliszkową, ale widziałam również w wersji na 4 kieliszki. No, ale sami rozumiecie: butelka wina na 4 osoby?! Smak człowiek ledwo złapie, że nie wspomnę o wyrobieniu sobie zdania na temat trunku.

W dużym, środkowym otworze ma zmieścić się szyjka butelki od wina. Po kilku próbach okazało się, że  najlepiej pasuje średnica 32 mm. Odradzam wycinanie otworu z dużym zapasem. Nosidło nie będzie wtedy stabilnie  trzymało się na butelce, szczególnie po zdjęciu jednego z kieliszków.

Natomiast mniejsze otwory o średnicy 18 mm, w których znajdzie się nóżka kieliszka, są zrobione z pewnym zapasem. Przy stopce kieliszka nóżka zwykle się rozszerza i chodzi o to, aby ten fragment wygodnie osiadł w otworze blokując wysuwanie się naczynia. Z tego samego powodu szczeliny prowadzące do otworów na nóżkę są umieszczone pod kątem prostym do długości nosidła. Takie ułożenie ma zapobiec wysuwaniu się kieliszków podczas przenoszenia całości.

Wydawało się, że to banalnie proste: deska i 3 otwory. Jednak podczas realizacji wyszło kilka niuansów, o których w kolejnych rozdziałach.

Wykorzystane materiały

drewno

  • deska sosnowa 28 x 9,5 x 2 cm

kolor i powłoki

  • bejca w kolorze dąb jasny (Bartek)
  • klej do złoceń mixtion
  • szlagmetal
  • wosk ciemny

narzędzia i

elektronarzędzia

  • piła do cięcia drewna
  • wyrzynarka
  • wiertarka + wiertła łopatkowe 18 i 32 mm
  • szlifierka + papier 180

Elektronarzędzia w zależności od możliwości i preferencji można zamienić na narzędzia ręczne. Docięcie drewna można zlecić np. w markecie budowlanym, tartaku, stolarni.

Cięcie i wiercenie

Deski z palet znacie już z wielu wpisów. Tym razem wykorzystałam kawałek o długości 28 cm.

Do wiercenia otworów najlepsza byłaby wiertarka stołowa i wiertła puszkowe zwane też gniazdowymi. Nie posiadam jeszcze takiego sprzętu, więc użyłam tego co było już w warsztacie. Przy okazji robienia świeczników z klocków drewnianych zaopatrzyłam się w wiertła łopatkowe zwane też piórkowymi. Wybrałam wiertła  o średnicach 32 i 18 mm.

Deskę ułożyłam na drugiej, która zabezpieczyła blat stołu przed uszkodzeniem. Całość umocowałam ściskiem do krawędzi.

Jak zauważyliście użyłam zwykłych wierteł z kolcem prowadzącym. Drugi raz kupiłabym wiertła z nagwintowanym kolcem, takie jak ma w ofercie Bosch lub Hilti. Okazało się, że mimo precyzyjnego umieszczenia kolca w wyznaczonym punkcie, podczas wiercenia wiertło przesuwało się o 1-2 mm. Szerokie słoje miękkiego drewna wczesnego w sosnowej desce łatwej ulegały wybieraniu i wiertło pływało.

O słojach, drewnie wczesnym i późnym poczytajcie we wpisie „Wyczesane podkładki czyli cz. 2 cyklu o recyklingu palet”.

To tylko 2 mm, a jednak całość wyglądała niechlujnie. Widać było że otwory nie znajdują się w jednej linii, a docięte w kolejnym etapie szczeliny do wprowadzania nóżki kieliszka były przesunięte w stosunku do środka otworu.

Po kilku próbach nawierciłam niewielkie otwory prowadzące, tak aby kolec szedł tą drogą.

Następnie wywierciłam otwory wiertłami łopatkowymi. Wcześniejsze nawiercenie pomogło i otwory wreszcie znalazły się na swoim miejscu. Podczas wiercenia otworów najlepsze efekty uzyskałam wybierając drewno aż do nacięcia deski podkładowej. Krawędzie wybrania były najczystsze. Błąd jaki popełniłam na początku to wiercenie do połowy grubości deski, odwrócenie jej i powtórzenie procesu. Dało to efekt poszarpanych krawędzi wewnątrz otworu, tam gdzie spotykały się nawiercenia.

 

W kolejnym etapie wyrzynarką wycięłam szczeliny prowadzące od krawędzi do mniejszych otworów. Jak pisałam, tędy będą wsuwane nóżki kieliszków.

Na koniec zostało szlifowanie i wygładzanie.

Zakamarki i otwory szlifowałam ręcznie. Dobrze sprawdził się papier ścierny 180 nawinięty na ołówek.

Malowanie i złocenie

Pierwszym etapem było pokrycie całego nosidła bejcą wodną w kolorze jasny dąb. Preparat na bazie wody zawsze podnosi zadziorki drewna, więc po wyschnięciu było kolejne szlifowanie.

Kolor wyszedł bardzo fajnie i w zasadzie na tym można byłoby zakończyć stylizację. Ponieważ będzie to prezent, postanowiłam nosidełko podrasować złoceniem. Oj tak, ostatnio mamy fazę na to złocenie.

Szczegóły techniki złocenia szlagmetalem znajdziecie we wpisach:

Na desce zaznaczyłam kredką obszar złocenia i pomalowałam go klejem do szlagmetalu.

Odczekałam ok. 15 m. aż powierzchnia kleju wyschnie i stanie się lepka. Następnie naniosłam płatki szlagmetalu w dwóch kolorach złotym  i miedzianym. Nadmiar usunęłam pędzlem.

Od czasu przeczytania wpisu o złoceniu ramy ma blogu „Rzuć Pan Okien” nie mogłam się doczekać zastosowania wosku na złocenie. Woskiem zabezpieczyłam całe nosidełko. Ciemny wosk fajnie podkreślił nierówności i lekko spatynował błyszczące powierzchnie.

Może do stołu może na trawę

Nosidełko będzie niezastąpionym gadżetem piknikowym. Tymczasem leci pod choinkę.

 

 

Całusy 😉

2 Replies to “Nosidło na kieliszki do wina, czyli cz. 16 recyklingu palet”

  1. Musze to pokazać w mojej pracy! Spodoba się im 🙂 Sama bym takie chciała 😛

    1. Dziękuję. Jak widzisz, nie specjalnie skomplikowane w wykonaniu 🙂

Dodaj komentarz