Nowe wcielenie starej wanny

Po remoncie została nam stara, żeliwna  wanna, rocznik 1970.  To był chyba dobry rocznik w branży sanitarnej, mocna jest jak mało co. Trochę jej się tylko nóżka zwichnęła.

Mało brakowało, a drugiego życia by nie miała, bo w remontowym amoku nawet o tym nie pomyślałam, ale od czego jest Mąż. On pomyślał i zabezpieczył wannę na lepsze czasy, tj. na moment kiedy będzie więcej czasu i wykorzystamy ją w jakiś sprytny sposób. No i przyszedł taki moment. Kosztowało nas to dwa weekendy na wsi i jeden dzień pracy w domu. Ale w końcu jest.. spełnienie marzeń odkąd zobaczyłam w Śniadaniu u Tiffaniego..kanapa z wanny.

Do wykonania kanapy z wanny potrzebne są:

  • stara wanna 🙂
  • szlifierki kątowa i oscylacyjna
  • aceton techniczny
  • lakier do stosowania na zewnątrz w ulubionych kolorach
  • taśma malarska, folia
  • gąbka tapicerska, fizelina, tkaniana na poduchę siedziska
  • maszyna do szycia

Praca nie była trudna, choć korzystałam z męskiego wsparcia w pracach ciężkich, takich jak cięcie, no i oczywiście dzwiganie tego klamota. Taka wanna naprawdę sporo waży, samemu się za nic tego nie dźwignie.

Zaczęłam od wyrysowania linii cięcia, co wbrew pozorom nie jest proste, bo krótsze boki wanny nie są symetryczne.  Potwierdziło się to przy cięciu, trzeba było poprawiać niestety.

Sądziłam, że cięcie żeliwa będzie trudniejsze. Przeczuwając najgorsze kupiłam aż pięć tarcz do szlifierki, ale w sumie zużyliśmy tylko dwie i jakoś poszło. Krawędź po cięciu wymaga wygładzenia szlifierką, bo jest naprawdę ostra.

Powierzchnia wanny, którą będziemy malować, jak zwykle wymaga przygotowania. Szlifujemy więc i odtłuszczamy.

Efekt szlifowania nie jest niestety zadowalający, ale na żeliwie, które ponoć w formach piaskowych było odlewane lepszego się zwykłą domową szlifierką nie osiągnie. Pogodziłam się więc z faktem, że nie będę się w wannie przeglądać i działałam dalej. Do odtłuszczenia powierzchni użyłam acetonu technicznego.

Dalej to już prawie same przyjemności, czyli malowanie, szycie i takie tam. Najpierw wnętrze wanny trysnęłam białym lakierem.

Zabieg jest celowy, mogłabym oczywiście przemalować ją na każdy dowolny kolor, ale chciałam pozostawić wnętrze białe, żeby wyglądało jak prawdziwa wanna. Poza tym już miałam na myśli poduchę siedziska w kontrastowy liściasty wzór:).

Żeby działać dalej trzeba poczekać aż wyschnie farba, a następnie zabezpieczyć krawędzie i świeżo pomalowane wnętrze.  Zewnętrze mojej wanny miało bowiem być ciemne, a  ja za wszelką cenę chciałam uniknąć pochlapania białego wnętrza. Nie jest to trudne jak się maluje farbą w sprayu. Co do doboru farb, to w markecie budowalnym szukałam lakierów do stosowania na zewnątrz i wewnątrz. Bez większych problemów można znaleźć takie lakiery w różnych kolorach. Szybko schną, a jednocześnie mam nadzieję, że będą na tyle trwałe, żeby sezon letni przetrwać na zewnątrz. Na zimę myślę, że będę wannę jednak chować pod dach. Trochę dłużej szukałam lakieru w kolorze miedzianym o chromowym wykończeniu, ale i to się w końcu udało. Bo takie sobie oto ombre wymyśliłam granatowo- miedziane.

Każdy lakier był nakładany w dwóch warstwach, każda z nich zostawiana do wyschnięcia przed nałożeniem następnej. Zawsze podobały mi się miedziane wanny, w domu to już takiej raczej nie dożyję, ale tutaj mogłam się wyżyć.

Omiedziłam także detale..

Teraz pozostało zająć się siedziskiem. Nie miałam grubszej gąbki tapicerskiej, więc użyłam dwóch warstw o wysokości 3 cm. Przyciełam przymierzając do wanny.

Obie warstwy skleiłam klejem tapicerskim i obszyłam fizeliną. Następnie odrysowałam kształt poduchy na materiale i uszyłam pokrowiec. Najtrudniejsze były zaokrąglone rogi, bo wymaga to nacinania materiału w celu odszycia wyobleń. Ja sobie w takich sytuacjach pomagam fastrygą.

Ta dam!!!

Wiem, wiem, lwie łapy byłyby cool. Ale uznałam, że inwestowanie 500 zeta w ogrodowo-leśną kanapkę to przesada. Może kiedyś, jak zrobię sobie taką do domu?

Myślałam, że ona tylko dobrze wygląda, a taka kanapa jest naprawdę zaskakująco wygodna, relaksująca nawet bez Moon River w tle:)

Do miłego..

Ewa

 

 

9 Replies to “Nowe wcielenie starej wanny”

  1. Rewelacja !!!!

    1. Dziękuję bardzo, przyznam nieskromnie, że jestem z siebie zadowolona:)

  2. Takiego DIY jeszcze w życiu nie widziałam – jest to genialne <3 Bardzo mi się podoba i jest takie niespotykane 🙂 Szacunek za pomysł!

    1. Dziękuję bardzo za dobre słowo. Naprawdę ta praca nie była trudna. Tylko wanna niezbędnie potrzebna, co wbrew pozorom nie jest takie proste:)

  3. Przyznam, że świetne! I to ombre wyszło naprawdę dobrze! Ta była wanna nadawałaby się do najbardziej luksusowego wnętrza.

    1. Dziękuję pięknie!! Co do wnętrza masz rację, niestety chwilowo luksusowym nie dysponuję:). Pozdrawiam.

  4. Nie wierzę! Naprawdę to zrobiliście?!!! Fantastyczny pomysł i superkanapa. Gratuluję:)

    1. dziękuję pięknie!!

Dodaj komentarz