Pomander – świąteczna esencja

Święta Bożego Narodzenia ponad wszystko kojarzą mi się z zapachem przypraw korzennych i cytrusów. Ale jak to?  – zapytacie. Nie z zapachem świeżo ściętego igliwia? No, nie. Przyczyna jest bardzo prosta. Wraz z nadejściem okresu grzewczego w naszym mieszkaniu otwierał się portal wprost do pustyni Atacama. Jak śpiewała Urszula „kaloryfer parzy, znów zaczęli grzać!”. Owszem, były podejmowane próby utrzymania tzw. żywej choinki, ale domyślacie się, że żadne igliwie pokroju jodły lub świerka nie przetrwało takiej suszy dłużej niż parę godzin. Natomiast przez kilka dni były pieczone różności hojnie doprawiane cynamonem, goździkami, imbirem i skórką pomarańczową.  Stąd takie, a nie inne reminiscencje.

Co to jest pomander?

Pomander (fr. pomme d’ambre – bursztynowe jabłko) to na naturalny aromatyzer. Jest to owoc (przeważnie cytrus) naszpikowany goździkami i zasuszony w mielonym cynamonie lub mieszance przypraw korzennych. Tradycja suszenia skórki pomarańczy i napełniania ich goździkami pochodzi z Francji.

Pierwotnie pomander miał zupełnie inną formę. W późnym średniowieczu i renesansie określenie to odnosiło się do okrągłego, metalowego pojemnika z przyprawami i suszonymi kwiatami. Pomander był elementem biżuterii. Często przypinano go do różańca. W oryginalnym przepisie na pomander z 1609, który znalazłam na Elizabethan Costume Page znajdziemy: wosk pszczeli, mielony cynamon i goździki, sproszkowane drzewo sandałowe, pastę bursztynową, olejek eteryczny ze styrakowca. Po wymieszaniu na ciepło, z masy formowano kulkę, którą można było umieścić w ozdobnym pojemniku. Aromat miał maskować przykry zapach właściciela pudełka, a ponadto chronić przed zarazami.

Pomander klasyczny

Do wykonania tej wersji będą potrzebne pomarańcze, całe goździki, mieszanka przypraw mielonych do obtaczania owocu: cynamon i goździki (tym razem mielone), imbir, gałka muszkatołowa. W sumie zestaw podobny do mieszanki Pumpkin spice. Skład mieszanki można oczywiście zmodyfikować w zależności od upodobań albo zastosować sam cynamon.

Skórkę pomarańczy zamierzałam nakłuwać wykałaczką, ale okazało się to potrzebne tylko przy zagłębieniach na szypułkę i kielich. Na pozostałej powierzchni goździki bez problemu weszły same w skórkę.

Jak widać między goździkami pozostawiłam miejsce, ponieważ podczas zasuszania owoc zmniejszy swoją objętość.

Wbijając goździki w skórkę pomarańczy starałam się zachować ostrożność. Jak się dobrze przyjrzymy to zauważymy że goździk to zasuszony pączek kwiatowy (drzewa goździkowego) i łatwo jest go skruszyć.

Do pokrycia goździkami całej pomarańczy zużyłam ok. 40 g przyprawy. Ze względu na koszty warto kupić goździki w większych opakowaniach np. na Allegro. Za 100 g zapłacimy wówczas ok. 9 zł (11.2018 r.).

W miseczce przygotowałam mieszankę mielonych przypraw korzennych i umieściłam w niej pomarańczę.

Kilka razy obtoczyłam całą kulę, aż do dokładnego pokrycia powierzchni.

Obtoczony owoc można pozostawić w miseczce z przyprawami, albo umieścić w papierowej torebce z dodatkową łyżeczką przypraw. Całość pozostawiłam w przewiewnym miejscu. W zależności od wielkości owocu i warunków pomarańcza będzie się zasuszać od 2 do 4 tygodni. W tym czasie powinna zmniejszyć swoją objętość. Ja nie wytrzymałam i swoją przewiązałam wstążką już po tygodniu. Dosuszy się w akcji 🙂 .

Mój pomander będzie ozdobą stołu, ale równie dobrze można go umieścić jako element stroika czy powiesić na choince. To także pomysł na oryginalny prezent.

Przygotowanie tej wersji jest dość czasochłonne. Ponakłuwanie jednej pomarańczy zajęło mi ok. godziny. Nagrodą jest niesamowity aromat i długi termin przydatności. Tak wykonany aromatyzer powinien przetrwać znacznie dłużej niż okres świąteczny. Można go schować z powrotem do torebki papierowej i przechować na dnie szafy, jako naturalny repelent szkodników odzieżowych. Legendy internetowe mówią, że niektórzy przechowują go tak latami, odnawiając tylko posypkę ze świeżych przypraw.

Pomander ekspresowy – kapke oszukany

Nie każdy myśli o takich rzeczach, jak pomander na miesiąc przed Bożym Narodzeniem. Wersja dla spóźnialskich pomija długotrwałe suszenie w przyprawach. Ale coś za coś. W związku z tym jest to jednorazowy pomader z krótkim terminem przydatności. Dlatego warto go wykonać tuż przed Świętami.

Tym razem wykorzystałam mandarynki. Na początek owoce przewiązałam wstążkami. Następnie w skórce umieściłam goździki. Wytwornica świątecznego klimatu vel totem chroniący przed wszelkimi zarazami gotowy. Tymczasem cały dom pachnie cytrusami, goździkami i cynamonem. Mamy już Święta!

 

Całusy 😉

 

 

Dodaj komentarz