Stare meble kuchenne

Wszyscy posiadacze działki pewnie mają takie doświadczenia, że na działkę trafiają meble, których chcemy się pozbyć z domu lub które ktoś wyrzucił. Nie byliśmy specjalnie oryginalni i po pewnym czasie ilość starych gratów była już zbyt duża. Rozpoczęłam proces przeglądania zasobów, w wyniku którego zostały tylko te przedmioty, którym postanowiłam dać nowe życie. Wśród nich znalazły się szafki kuchenne z naszej pierwszej kuchni.

Były to szafki z drewnianymi, sosnowymi drzwiczkami typu boazeryjnego i korpusami z płyty, które wymagały renowacji.

Długo zbierałam informacje, o różnych typach farb i ich zastosowaniach. Trafiłam na falę zachwytu nad farbami V33, których zalety dostrzeżone zostały również przeze mnie.  Nie byłam jednak przekonana, że to właśnie te farby maja posłużyć do odnowienia moich szafek.  Miałam też problem z wyborem odpowiedniego koloru. Wiedziałam na pewno, że nie mogą być białe. Nie jestem fanką białych mebli w kuchni. W efekcie powstała koncepcja użycia różnego typu  farb na korpusy szafek i zupełnie innego na drzwiczki.

Farbę V33 w kolorze bawełna wykorzystałam na korpusy. Z kolei do pomalowania drzwiczek użyłam farb kredowych.
Z uwagi kolorystykę, farby kredowe, pochodziły  z dwóch różnych firm. Biała to Old White Anne Slown, a beżowa to mój ulubiony Cotton z Autenitco.

Przygotowanie szafek do malowania farbami V33 nie wymagało wiele pracy. Szafki zostały bardzo porządnie umyte wodą z płynem do mycia naczyń. A  następnie przeszlifowane tylko te miejsca, które były mocno zniszczone,  wymagały uzupełniania powierzchni i szpachlowania.

Nie tak prosto było już z drzwiczkami, które trzeba było nie tylko porządnie umyć, ale również przeszlifować przed malowaniem i  po malowaniu farbami kredowymi. Konieczność szlifowania po malowaniu, wynikała z planów uzyskania w miarę jednolitej powierzchni na części boazeryjnej oraz uzyskania efektu przetarcia na ramie drzwiczek. Na koniec  powierzchnia drzwiczek została zabezpieczona lakierem do boazerii V33.

Decyzja o wyremontowaniu szafek pociągnęła za sobą szereg działań, które zmieniły oblicze naszej działkowej kuchni. Konsekwentnie rozpoczęliśmy proces  remontu pomieszczenia z użyciem płyt gipsowo kartonowych, a następnie wyposażania naszej zupełnie nowej kuchni. Znikły wszystkie zapyziałe starocie. To co zostało, ma zupełnie nowy look. Muszę przyznać, że podczas pobytu  na działce gotuję w niej teraz z większą przyjemnością.

 

 

Zachęcam do podjęcia próby. Odnawianie starych mebli kuchennych wymaga czasu, ale efekt jest faktycznie zadowalający.

A dokupowanie lub dorabianie elementów dekoracyjnych w naszej działkowej kuchni to fantastyczna zabawa, która sprawia mi wiele przyjemności.

Ania

 

 

Dodaj komentarz