Stół warsztatowy

Dotychczas większe projekty wykonywałam na posadzce albo trawniku. Praca na kolanach lub w tzw. słowiańskim przykucu nie była mi obca. Za każdym razem gdy torturowałam swoje kolana zastawiałam się skąd we mnie tyle masochizmu, którym przecież gardzę. Miarka przebrała się podczas składania donicy. Zdecydowałam, że robię stół warsztatowy.

Wykorzystane materiały

Ten projekt jest przykładem na to, że jak jest chęć to i materiał się znajdzie. Tym razem są to 18-letnie sztachety wydarte z odmętów strychu. I to nie byle jakie sztachety, bo wykonane z drewna olchowego. Po raz pierwszy bardzo mocno żałowałam, że nie mam dostępu do grubościówki żeby mocno zeszlifować powierzchnie drewna i odkryć jego prawdziwą urodę. Niestety tym razem musiała wystarczyć szlifierka. Wykorzystałam 13 sztachet o wymiarach 150 x 7,5 x 3 cm. Pocięłam je zgodnie z poniższą rozpiską.

drewno

  • 2 x deska z drewna olchowego 105 x 7,5 x 3 cm (rama górna)
  • 2 x deska z drewna olchowego 119 x 7,5 x 3 cm (rama dolna)
  • 18 x deska z drewna olchowego 64 x 7,5 x 3 cm (rama górna 5 desek, półka dolna 13 desek)
  • 4 x kantówka sosnowa 7 x 7 x 81 cm (nogi)
  • 2 x płyta OSB 125 x 83 x 2 cm (blat)

łączenia elementów

  • wkręty do drewna (3,5 x 50)
  • system połączeń stolarskich do otworów kieszeniowych Kreg Jig K4 (pocket-hole wood joinery system)
  • klej do drewna (D3)

kolor i powłoki

  na razie brak

pozostałe akcesoria

  • haczyki

narzędzi i

elektronarzędzia

  • pilarka tarczowa (przecięcie płyty OSB)
  • pilarka ukosowa (cięcie drewna)
  • szlifierka + papier 120
  • wiertarko-wkrętarka + bit PZ2 o długości 15,5 cm
  • system połączeń stolarskich do otworów kieszeniowych Kreg Jig K4 (pocket-hole wood joinery system)

Elektronarzędzia w zależności od możliwości i preferencji można zamienić na narzędzia ręczne. Docięcie drewna można zlecić np. w markecie budowlanym, tartaku, stolarni.

 

Blat

Blat ma wymiary 125 x 83,4 cm. Te cyfry nie są zaszyfrowaną informacja od obcych, nie kryją też żadnej tajemniczej symboliki. Po prostu tak było wygodnie. Płytę OSB zamówiłam w markecie budowlanym w arkuszu 125 x 250 cm. Taki gigant nie zmieściłby się do samochodu osobowego. Tym milszym zaskoczeniem był darmowy transport zapewniony przez market. Po dostarczeniu płytę przecięłam na 3 równe części, z których dwie przeznaczyłam na blat.

Płyty ułożyłam na posadzce, naniosłam klej do drewna. Następnie wzdłuż krawędzi i po środku wprowadziłam kilka wkrętów. Całość pozostawiłam dociśniętą kamieniami na dobę.

Uznałam, że dwie sklejone płyty dadzą sztywniejszy i mniej podatny na różnego rodzaju drgania blat. Trzecia część płyty miała być dolną półką, ale w trakcie składania stołu zmieniłam zdanie i wykorzystałam deski ze sztachet.

Wysokość stołu

Stół warsztatowy będzie służył do pracy w pozycji stojącej. W takiej sytuacji zalecana wysokość to 85 cm. Przy moim wzroście 170 cm, ta wartość jest ok.

Grubość blatu wyniosła 4 cm, dlatego kantówkę 7 x 7 na nogi przycięłam na długość 81 cm.

Drewno pochodziło z tartaku, ale było już wysuszone. Wymagało natomiast solidnego oszlifowania.

System połączeń do otworów kieszeniowych Kreg Jig K4 tzw. pocket-hole system

Przez ponad rok oglądałam z wypiekami na twarzy filmy na Youtube, na których używano otworów kieszeniowych (pocket-hole) do łączenia drewna. Wreszcie znalazłam polskiego dystrybutora i zakupiłam taki zestaw.

Szablon pozwala na nawiercenie otworu pod kątem, który ustawiany jest w zależności od grubości desek.  Elementy można ze sobą łączyć pod kątem prostym lub równolegle tak jak np. deski w blacie.

Przewiercany jest tylko jeden z łączonych elementów. Dzięki temu wkręt wprowadzony w kieszeń przyciąga i dociska drugą, nienawiercaną deskę. Kieszeń jest widoczna tylko z jednej strony. Można ją wypełnić specjalnymi zaślepkami lub wałkiem drewnianym, który potem trzeba dociąć wzdłuż płaszczyzny deski.

Bardzo wygodne jest to, że nie potrzeba wykonywać precyzyjnych pomiarów na obu deskach, tak jak w przypadku kołków czy systemu Domino.

Ten sprzęt zasługuje na oddzielną recenzję, o którą z pewnością się pokuszę za jakiś czas. Na razie wykorzystałam go do dwóch projektów i jestem nim zachwycona. Wykonywanie łączeń jest tak samo proste, jak na filmach. Dla amatora takiego jak ja to świetne rozwiązanie.

Rama

Nie ukrywam, że ten stół posłużył mi jako poligon doświadczalny nowego systemu łączeń.

Na obu końcach wszystkich desek wywierciłam po dwa otwory kieszeniowe.

 

Otwory znajdą się od wewnętrznej strony stołu i nie będą widoczne. W związku z tym nie maskowałam ich w żaden sposób.

Najpierw zmontowałam krótsze boki stołu. Każdą parę nóg połączyłam deską o długości 64 cm. Pierwszym krokiem było naniesienie kleju do drewna na brzegi desek.

Następnie elementy tworzące bok stołu ułożyłam na posadzce (w tym przypadku z braku miejsca – na blacie stołu).

Aby deska znalazła się mniej więcej w połowie grubości nogi podłożyłam pod nią kawałek drewna zapewniający odpowiedni dystans.

Następnie w każdą z kieszeni wprowadziłam wkręt. Ponieważ wkręty są prowadzane pod kątem, wymagają długiego bitu, który widać na zdjęciach.

Boki połączyłam dwoma deskami o długości 105 cm.

Po środku górnej ramy umieściłam deskę usztywniającą całość. Umocowałam ją również przy pomocy kleju i otworów kieszeniowych. Dzięki temu łączenie nie będzie widoczne na zewnątrz.

Aby ustabilizować dolną część ramy przykręciłam do wnętrza nóg dwie deski (119 cm) postawione na sztorc.

Do nich dokręciłam od góry dwie deski 64 cm. Między nimi w odległościach co 1 cm przykręciłam kolejne deseczki, dzięki czemu powstała dolna półka.

Do ramy górnej przymocowałam jeszcze 2 deski, tym razem „na płasko”. Oprócz usztywnienia konstrukcji posłużyły jako elementy, do których dokręciłam blat.

Kieszenie tym razem umieściłam u góry desek. Po ułożeniu blatu będą niewidoczne.

Kolejnym krokiem było umieszczeni blatu na ramie. Z każdej strony wymierzyłam równe odległości na jakie miał wystawać blat poza obrys ramy. Aby podczas dokręcania blat się nie przesuwał ustabilizowałam go ściskami.

Teraz wystarczyło wprowadzić kilka wkrętów od spodu blatu. Do montażu tej części stołu celowo nie używałam kleju. W razie potrzeby blat można odkręcić i wymienić.

Prawie strugnica

Dla mnie ten stół nieprawdopodobnie podniósł komfort pracy, szczególnie z większymi obiektami. Dosyć już wycierania tyłkiem posadzki! Bez żadnych podtekstów i aluzji mogę wreszcie śmiało powiedzieć, że wstałam z kolan!

W planach mam jeszcze nawiercenie otworów w blacie pod ściski i wykończenie kantówką krawędzi.

Stół uporządkował przestrzeń i zmotywował mnie do odgracenia garażu. Przy okazji okazało się jak bardzo król jest nagi. Mój cały warsztat to wiertarko-wkrętarka, szlifierka, wyrzynarka i ukośnica.  Trzeba jechać na zakupy…

Całusy 😉

8 Replies to “Stół warsztatowy”

  1. Respect…Chapeau bas…czyli po prostu : szacun !

  2. konkretna robota! Brawo!

    1. Bardzo dziękuję 🙂

  3. Piękny! Trochę bałabym się drzazg ale efekt końcowy jest świetny, a mebel bardzo praktyczny.

    1. Krawędź płyty OSB wygląda na zdjęciach groźnie, ale nie jest tak źle 🙂 Po jakimś czasie użytkowania zdecyduję czy zabezpieczyć ją listwą. Na razie nie chcę jej instalować, ponieważ może przeszkadzać przy pracy z elementami mocowanymi do krawędzi stołu ściskami. Zobaczymy jak sytuacja się rozwinie.

  4. Jest cudny! I cóż za profesjonalne podejście <3

    1. Pięknie dziękuję 🙂

Dodaj komentarz