Świeca sojowa DIY

To miał być typowy wpis recyklingowy: ogryzki starych świec topimy, mieszamy z barwnikiem i/lub zapachem, przelewamy do efektownego słoika i mamy świecę DIY, a świat jest o jeden krok bliżej zbawienia. Pewnie by tak było, gdyby nie moja chorobliwa potrzeba sprawdzania, grzebania i dzielenia włosa na czworo. Poczytałam o parafinie i ręce, szczęka i wszystko co jeszcze mogło mi opadło: ciężkie frakcje ropy naftowej, frakcje smół wytlewnych z węgla brunatnego, emitowanie związków kancerogennych tj. formaldehydu, toluenu, ołów w knotach… Tutaj zamknęłam w hukiem laptopa i pomyślałam: WTF! Za co ja się zabrałam !?

Sama mam w domu pozostałości kolorowych świeczek. Nie mam pewności z jakiego materiału były wykonane, ani jakich substancji użyto do ich barwienia i aromatyzowania. Najtańszym surowcem do produkcji świec jest parafina. Dlatego moje zdefasonowane ogryzki są zapewne wykonane z tego materiału. Nie zresetuje się i nie zapomnę tego co przeczytałam, więc recyklingu starych świec nie będzie.

W tej sytuacji najłatwiej było w ogóle odpuścić świece. Można zrezygnować z nich, z makijażu, z oglądania seriali, z tańca i z wielu innych niepotrzebnych do przeżycia rzeczy. Ale moim celem nie jest przeżycie tylko życie i to szczęśliwe, więc nie odpuszczę. Poczułam że dostałam w ryj parafinową rękawicą, a każde wyzwanie działa na mnie jak płachta na byka, który nie bez kozery jest moim znakiem zodiaku.

W ten sposób z projektu recyklingowego powstał przepis na eko-lego, luksusową świecę.

Z czego zrobić świecę?

Na tapecie pozostały naturalne surowce czyli wosk pszczeli lub woski roślinne. Są znacznie droższe od parafiny (ok. 10-15 zł/kg), ale podczas spalania nie emitują zawartości rury wydechowej. Poza zdrowiem, bonusem jest to że palą się znacznie dłużej niż parafina.

Wosk pszczeli (ok. 60-80 zł/kg) uznawany jest za najbardziej luksusowy materiał do wytwarzania świec. Uzyskiwany jest z przetopienia plastrów pszczelich. Naturalnie ma żółty kolor i podczas spalania wydziela charakterystyczny, miodowy zapach. Wosk pszczeli jest natomiast kiepskim nośnikiem dodawanych zapachów – tu wygrywa parafina, a tuż za nią są woski roślinne.

Woski roślinne (palmowy, rzepakowy, sojowy) są o połowę tańsze od wosku pszczelego (ok. 30 zł/kg). Wybierając taki wosk zwróćcie uwagę na zalecane zastosowanie: jedne są przeznaczone do odlewania świec z form, a inne do zalewania w naczyniach.

wosk sojowy

Ze względu na brak wpływu alergizującego, brak zapachu (dodam własne olejki), kolor, czas palenia i cenę wybrałam wosk sojowy. No tak, zapytacie, to gdzie jest haczyk? Wosk sojowy jest bardziej wymagającym materiałem. Jeśli chcecie uzyskać pięknie wyglądającą świece trzeba poświęcić mu trochę czasu i przypilnować temperatury zalewania. A moje świece będą właśnie zalewane w pojemnikach.

Mój zestaw do wykonania świec to: wosk sojowy, naturalne olejki eteryczne, knoty i pojemniki szklane j.n.

Pojemniki

Najtaniej jest zrecyklingować poprzedni pojemnik po świecy, słoik z szerokim kołnierzem, szklankę, ceramiczną doniczkę, puszkę. Opakowanie metalowe jest zawsze bezpieczną alternatywą, bo nie pęknie. Decydując się na pojemnik szklany wybierajcie te o grubszych ściankach.

Ponieważ miałam w planach zrobienie większej ilości świec, poszperałam w sklepach. Celowałam w pojemniki szklane z zamknięciem o pojemności ok. 0,3-0,5l w cenie ok. 10 zł/ szt. Przyznam się, że kryterium ceny mocno zawęziło wybór. Wreszcie na Allegro trafił mi się sztos – wyroby czeskie: pojemniki kuchenne w stylu retro z zamknięciem (0,66l/ 14 zł i 0,33l/ 10 zł). Poza tym fajne słoje trafiłam w Pepco (9,99 zł/ szt.) i w Home & You (19 zł/ szt.) – choć te ostatnie mają trochę cienkawe ścianki.

Knot

Najczęściej używa się knotów bawełnianych z metalową stopką (ok. 0,20 zł/szt.). Dawniej knoty posiadały rdzeń usztywniający zawierający ołów i inne metale. Teoretycznie nie powinniście już takich spotkać, ale zachowajcie czujność. Ja wybrałam knoty bawełniane bez rdzenia, ale na tym nie koniec.

Jak już wspomniałam poszłam w luksus i taka ze mnie ekscelencja, że najbardziej upodobałam sobie knoty drewniane (w zależności od szerokości ok. 1-2 zł/ szt.). Do ustawienia i mocowanie knotów drewnianych służą specjalne, metalowe stopki (0,80 zł/ szt.). Sądzę, że z powodzeniem można je zastąpić klejem na gorąco.

Patentem, który bardzo mi się sprawdził jest wykorzystanie zwykłej słomki do napojów. Po nałożeniu słomki na knot bawełniany można nim precyzyjnie operować: z łatwością umieścicie go w wyznaczonym miejscu w wąskim naczyniu, a ponadto można go docisnąć do dna po aplikacji kleju. Poniżej opisuję jeszcze kwestia mocowana knota do dna pojemnika. Polecam do tego klej na gorąco, który jest na tyle mocny, że pozwala ładnie napiąć knot między dnem, a poprzeczką położoną na brzegach naczynia. Rolę takiej poprzeczki może spełnić pałeczka, kredka, patyk itp.

 

Woski i oba rodzaje knotów dostaniecie w sklepach internetowych.

Topienie wosku

W tym rozdziale naszym najlepszym przyjacielem będzie termometr. Przystępując do pracy z woskiem sojowym do zalewania zwróćcie uwagę na następujące informacje:

  • Temperatura topnięcia (zwykle 45-60 st. C)
  • Temperatura krzepnięcia (zwykle 35-42 st. C)
  • Temperatura zalewania (zwykle 50-70 st. C).

Każdy rodzaj wosku może mieć inne wartości dla tych punktów. Informacja na ten temat powinna znaleźć się na opakowaniu lub w załączonej ulotce.

Wosku nie należy topić w naczyniu postawionym bezpośrednio na źródle ciepła i przegrzewać powyżej 90 st. C.

Zaleca się upłynnianie wosku w kąpieli wodnej – naczynie z woskiem wstawiamy do drugiego wypełnionego wodą. Całość umieszczamy na źródle ciepła. Podczas upłynniania monitorujemy temperaturę i mieszamy wosk. Należy unikać gwałtownego ogrzewania, jak i wychładzania wosku. Wpłynie to źle na wygląd i konsystencję naszej świecy.

W związku z powyższym na gazie ustawiłam garnek z wodą, a do niego wstawiłam pojemnik z woskiem.

Od razu rozpoczęłam mieszanie, tak aby wosk upłynniał się równomiernie w całej masie. Miałam ułatwione zadanie, ponieważ mój wosk był w granulkach.  

 

Wosk stopił się w ciągu ok. 10 min. osiągając 75 st. C. Po zdjęciu z gazu poczekałam aż trochę przestygnie. W okolicach 60 st. C dodałam olejki eteryczne i wymieszałam. Im temperatura niższa tym mniejsze będą straty w mocy aromatu. Tę zależność trzeba pogodzić z zalecaną temperaturą zalewania.

Jak wygląda zużycie? W przypadku mojego wosku 400 g (ok. 600 ml) granulatu dało mi ok. 400 ml płynu.

Zalewanie świecy

Na dnie jednego pojemnika umieściłam knot bawełniany, natomiast w drugim drewniany. Niestety na etapie mocowania knota do słoika popełniłam błąd. Blaszki knotów przymocowałam małą ilością wosku. Bardzo dobrze trzymał dopóki nie zaczęłam napełniać naczynia woskiem. Wtedy wosk trzymający blaszkę z powrotem się rozpuścił i mocowanie szlag trafił. Tutaj przewagę miał knot drewniany. Pozostał niewzruszony. Okazało się, że nie wymaga żadnego mocowania.

Knot bawełniany wymieniłam na drewniany. W kolejnych świecach mocowanie blaszki do słoja zrobiłam już klejem na gorąco.

Naczynia (o,33l) tuż po zalaniu woskiem sojowym. Jak widać wosk od razu zastyga przy dnie świecy.

 

Po ok. 10 minutach widoczne jest wyraźne zestalanie się wosku od dołu i na powierzchni.

 

 

 

Po zastygnięciu knoty przycięłam nożyczkami i świece gotowe. Tyle pisania, a cała procedura poszła piorunem. Z wyłączeniem zastygania wosku całość zajęła 15-20 min.

Olejki eteryczne i ekstaza nerwowa

Jeszcze słowo o naturalnych olejkach eterycznych, o których już wspominałyśmy we wpisie „Dziewczyny bądźcie dla siebie dobre na wiosnę”. Przypomnę, że są to wyciągi naturalne, w związku z tym ich zużycie będzie wyższe, a zapach słabszy niż w przypadku zapachów syntetycznych. Cały czas eksperymentuję z mieszaniem olejków, ale na ten moment moim faworytem wywołującym ekstazę nerwową jest mieszanka: geranium-bergamota-limetka w proporcjach 2:2:1 ( 2o kropli: 20 kropli: 10 kropli / 400 ml upłynnionego wosku).

Jak widać eksperymentuje też z etykietami, ale o tym pogadamy następnym razem.

 

 

Jak postępować ze świecami  

Na koniec czuję się w obowiązku ponieść kaganek BHP:

  • Zapalonej świecy nie pozostawiaj bez nadzoru.
  • Przechowuj i użytkuj świece poza zasięgiem dzieci i zwierząt.
  • Zapalonej świecy nie pozostawiaj w pobliżu materiałów łatwopalnych.
  • Zapalonej świecy nie pozostawiaj w przeciągu, czy blisko wentylacji.
  • Utrzymuj długość knota do 3-5 mm, usuwaj ze świecy zanieczyszczenia np. resztki knota, zapałek.
  • Nie ruszaj świecy po upłynnieniu wosku.
  • Świece zalewane najlepiej palić przez 3-4 h, szczególnie przy pierwszym paleniu dobrze jest poczekać aż cała powierzchnia wosku się upłynni,  w przeciwnym wypadku zacznie się tworzyć tzw. tunel.
  • Nie wypalaj świecy do końca – palenie świecy należy zakończyć gdy w naczyniu pozostaje nadal 1-1,5 cm wosku, wypalanie całego wosku ze szklanego pojemnika może spowodować jego pęknięcie.
  • Świece należy umieścić na podkładce, na wypadek pęknięcia pojemnika i rozlania zawartości.

 

Całusy 😉

23 Replies to “Świeca sojowa DIY”

  1. Jak zwykle ciekawy i wyczerpujący post. Czuję ciężar winy, ponieważ w szale recyclingu nie wnikałam w skład i pochodzenie parafiny i hurtowo przetapiałam ogryzki świecowe zebrane po rodzinie i przyjaciołach. Obiecuję poprawę ! Wrócę do tego posta jesienią, bo tworzenie świec nieodmiennie kojarzy mi się jesiennymi wieczorami ( ot, takie niewinne dziwactwo).

    1. Nie obwiniaj się 🙂 Ilość świec i tealightów z parafiny jaką wypaliłam jest gigantyczna. Sama nie wiem, jak to się stało się że żyłam tyle lat w nieświadomości. Czasu nie cofniemy. Polecam się z tym postem na jesień 🙂

  2. Świetny pomysł. Nie używam świeczek odkąd dowiedziałam się, że są szkodliwe. Kiedyś słyszałam o świeczkach sojowych, ale na tym moja wiedza się kończy. Dzięki za spora dawkę informacji i ciekawy tutorial:)

    1. Cieszę się, że tutek się spodobał 🙂

  3. Genialna robota. Uwielbiam wszytsko co eko. O sojowych swiecach slyszalam same superlatywy.

    1. Bardzo dziękuję za miłe słowa. Dotychczas nie znalazłam, żadnych negatywnych opinii o świecach sojowych. Mam nadzieję, że znalazłam bezpieczne rozwiązanie 🙂

  4. No to przekonałaś mnie do tych samodzielnie wykonanych świec. Zdecydowanie nie warto się truć, a Twoje świece prezentują się wspaniale i bardziej mi się podobają niż te wszystkie kolorowe, barwione, sztucznie aromatyzowane. 🙂

  5. nigdy nie padłam „ofiarą” tego recyklingu, a to dlatego, że mam dwie lewe ręce i z góry założyłam, że mi to po prostu nie wyjdzie 😀 cóż, chwała mi za to :D. Twoje świece są genialne! wyglądają lepiej niż niejedne sklepowe 🙂

    1. Bardzo dziękuję 🙂

  6. ojojoj 😀 ja to jestem uzależniona od świec także tego…. będę robić 😉 Zdecydowanie już niedługo 🙂 Ale jak zrobić takie fajowe naklejki??? Od razu pomyślałam sobie, że taką świecę mogłabym zrobić na prezent na parapetówę dla brata i bratowej, więc również etykietki by mi były potrzebne 🙂

    1. No jasna sprawa, że takie świece to super prezent. Jak dla mnie wyglądają jak milion dolarów, a koszt wykonania zamyka się w 20 zł z czego większość to koszt pojemnika 🙂 Fajnie, że poruszyłaś temat naklejek – tutek w przygotowaniu.

  7. Świetny post, wypróbuję przy najbliższej okazji 🙂 pozdrawiam serdecznie!

    1. Dziękuję i trzymam kciuki 🙂

  8. Knoty do swiec sojowych tez sa usztywniane roznymi ropopochodnymi utwardzaczami, w przeciwnym razie podczas palenia sie swiecy rozpuszczony wosk utopi bawelniany knot. Olej czy wosk palmowy tez pozyskiwany jest z ogromna szkoda dla srodowiska, ogromne polacie naturalnych lasow w Azji sa niszczone pod uprawe palmy olejowej. Wyrzucenie resztek swiec parafinowych do kosza tez nie przyczyni sie do ochrony srodowiska, bo wyladuja one na skladowisku smieci.

    1. Poruszyłaś ważny temat. Każdy wybór którego dokonujemy jest kompromisem, a to jakie ryzyko ze sobą niesie każdy ocenia i akceptuje indywidualnie. To co dla jednych jest normą dla kogoś innego jest nie do zaakceptowania. Tak samo w przypadku świec i innych przyjemności. Każdy robi swój bilans zysków i strat. Żaden z przedstawionych na tym blogu projektów nie przyczynia się do ochrony środowiska. Podczas ich realizacji zużywam energię, środki chemiczne, mój warsztat zajmuje miejsce na którym mogłyby rosnąć rośliny. To są moje decyzje i moją odpowiedzialność.

  9. a czy zamiast wosku sojowego można użyć oleju kokosowego?

    1. Nigdy nie próbowałam robić świecy z oleju kokosowego. Natomiast widziałam na youtube tutoriale na ten temat (coconut oil candle, coconut wax candle).

  10. Oleju kokosowego do świec nie używałam ale za to masła shea już tak. Nawet mieszałam go z masłem kakaowym i powstała cudna świeca do masażu. Dodała jednak 5% wosku sojowego dla „usztywnienia” maseł. Chociaż myślę, że da radę bez sojowego.

  11. Super ze trafiłam na Twoja stronę. Mam pytanie. Czy w takiej sojowej świecy można blisko ścianek zatopić jakieś suszone kwiatki? Jak je przytrzymać żeby się nie zatopiły przy zalewaniu knota? Czy może to niezdrowe? Mam tez pytanie czy te świece sojowe jakoś pachną tez soją (oprócz olejków) czy nie ma specyficznego zapachu? Pozdrawiam!

    1. Nie widzę przeciwwskazań 🙂 Sama zamierzam tak zrobić.

  12. Hej, mam pytanie. W moich świecach podczas zastygania robią się dziury (tak jakby wosk się zapadał, dodatkowo nawet po odczekaniu 12 godzin od zalania, gdy je zapalam od razu robi się tunel. Dodatkowo muszę przyznać, że dając nawet wiecej niż 50 kropli olejków eterycznych, pachną dość słabo, mimo, że olejków dolewam jak wosk jest juz w odpowiedniej temp. Co może byc przyczyną nierównego wosku, zapadania się i tunelow?
    Dziękuje i pozdrawiam

    1. Hej! Wszystkie źródła z których korzystałam mówią, że przyczyną tunelowania świec jest zbyt krótki czas palenia. Szczególnie przy pierwszym paleniu wosk powinien się upłynnić na całej powierzchni do brzegów naczynia. Zalecany czas palenia to 3-4h.
      Co do intensywności zapachu to olejki eteryczne nigdy nie dadzą tak silnego zapachu jak kompozycje sztuczne.

Dodaj komentarz