Taboret po liftingu

 

Miałam w domu na działce stary stołek. Jego stan był opłakany, ale szkoda go było wyrzucić. Bo chociaż wartości materialnej nie przedstawiał żadnej, to sentymentalną owszem, był tam po prostu od zawsze.

1

No więc wymyśliłam, że spróbuję go trochę zliftingować. Nie chciałam jednak robić z niego  nowego mebla, chciałam, żeby zachował swój charakter, ale jednak nabrał trochę świeżości i nowego sznytu.

2

Żadnych szpachli, co by ubytki w drewnie uzupełniły, żadnego rozbierania na czynniki pierwsze. Postanowiłam, że zostanie odnowiony tak, jak dotychczas, czyli pokryty warstwą farby, chociaż przepraszam, tym razem jednak zdjęłam na tyle na ile mogłam poprzednie warstwy. A mało ich nie było, doliczyłam się chyba pięciu!! Mimo najszczerszych chęci nie dałoby się nałożyć kolejnej warstwy, zgodzicie się chyba!

3

5

Dla odnowienia płyty siedziska wykorzystałam jedną z technik stosowanych w decoupage, czyli serwetkę klejoną na żelazko.

Wybrałam serwetkę w geometryczne wzory, żeby zachować charakter starego, laminowanego paździerza. Chyba nie do końca się to udało, ale na pewno nie są to romantyczne kwiaty!

24

Powierzchnię blatu pomalowałam białą farbą akrylową, bo takie jest tło serwetki. Po wyschnięciu farbę pokryłam klejem do decoupage, na suchy klej przyłożyłam serwetkę (jedną górną warstwę z wzorem), na to papier do pieczenia. Taką kanapkę trzeba następnie prasować żelazkiem bez pary, dotąd, aż serwetka przyklei się do powierzchni. No i w tym miejscu popełniłam błąd. Niestety zbyt długo czekałam z odcięciem zbędnych boków serwetki,  przykleiły się na dobre i nie udało mi się ich ładnie usunąć. Granatowa ramka siedziska jest zatem trochę parchata, ale uznałam, że to tylko dodaje taboretowi uroku. Taka jest moja wersja i jej się będę trzymać!

 

Całość kilkakrotnie pokryłam lakierem akrylowym matowym. Co do reszty stołka, to całość prac odbywała się w takiej oto kolejności: odzieranie z farby, szlifowanie, malowanie nóg i ramki siedziska x 3, malowanie skarpetek x 2, lakierowanie lakierem akrylowym matowym x 3.

20

0

No i jest! Zachęcam Was do liftingu… jakkolwiek by to nie zabrzmiało 🙂

Ewa

10 Replies to “Taboret po liftingu”

  1. Mam dokładnie taki sam stołek do odnowienia! Tylko mam niestety z nim jedną przeszkodę – ktoś bardzo „mądry” na wierzch siedziska przybił blachę:( Więc trochę się z nim pomęczę tak sądzę. Ale Twój wygląda obłędnie, a metoda serwetkowa zainspirowała mnie totalnie <3

    1. No to tylko więcej zabawy przed Tobą :). Powodzenia!

  2. Piękne. Szkoda, że poznałam ten blog, gdy już jestem po remoncie i etapie urządzania się 🙁

    1. Cieszę się, że się podoba. Zapraszamy po dalsze inspiracje, etap urządzania przecież nigdy się nie kończy 🙂

  3. Ale pięknie wygląda teraz! Uwielbiam takie oddnawianie mebli!

    1. Dziękuję za dobre słowo.

  4. Wyszło super! Metamorfoza na wielki plus 🙂 My niedawno też odnawialiśmy stołek, który już długo był w rodzinie. Pozdrawiam

    1. Dziękuję, też jestem zadowolona. Wasz stołek też wyszedł super i chyba więcej pracy wymagał, sądząc po stanie wyjściowym siedziska:) Skarpetki rządzą!

  5. Świetny efekt. Zawsze żałuję, że nie mam cierpliwości do tego typu robótek, bo bardzo mi się podobają! Jak na razie moim największym osiągnięciem było pomalowanie starej drewnianej skrzyni, oczywiście bez żadnych zbędnych oczyszczeń. Ale i tak byłam z siebie dumna. 😀
    Myślę, że takie liftingowanie jak zrobiłaś, zgodne z charakterem mebla jest najlepsze. Stare przedmioty są piękne, czasem trzeba to tylko z nich wydobyć.

    1. Bardzo dziękuję za dobre słowo i pomimo Twojej deklaracji braku cierpliwości zachęcam do działania. Satysfakcja jest wielka!

Dodaj komentarz