Alter ego drewnianej skrzynki

Co może robić wieczorami ktoś taki, jak ja, kto ma pół garażu deseczek z palet? Siedzi i knuje co z nich wydziergać i to koniecznie coś przydatnego. A jak się okaże, że dzieło cieszy oko to tylko krok od ekstazy nerwowej.

Jedną z pierwszych rzeczy, które chciałam zrobić była skrzynka na drewno do kominka. Niestety napotkane w internecie prototypy jakoś nie chwyciły mnie za serce, aż do momentu gdy trafiłam na kolorowy blog 321 start DIY. Agnieszka pokazała tam szczegółowy tutek do ozdobnej, delikatnej skrzyneczki. Moja skrzynka miała być jej gruboskórnym alter ego: dechy, okucia i ciemny wosk. W końcu miała dźwigać ciężkie kłody drewna na opał, więc musiała być muskularna i niezniszczalna jak Arnold S. w finałowej walce z Predatorem.

Przygotowanie deseczek

Wymiary skrzyniochy miały takie same jak jej styranej życiem poprzedniczki – plastikowej skrzynki na produkty spożywcze. W związku z tym przycięłam:

  • 8 deseczek o długości 60 cm,
  • 4 deseczki o długości 40 cm,
  • 4 listewki o długości 22 cm.

Plan działania był następujący:

Wszystkie elementy drewniane oszlifowałam papierem ścierny o gradacji 80. Szlifowanie miało usunąć tylko większe mankamenty i niebezpiecznie wystające drzazgi.

Wygładzając dechy i myśląc o moim surowym i męskim w wymowie projekcie przypomniała mi się scena z filmu „Grawitacja”, w której to George Clooney puka w okno kapsuły ratunkowej, uśmiecha się i pyta ledwo żywą Sandrę Bullock: Co tu tak ponuro? Dobre pytanie drogi Georgu. Chciałam skrzyniochę skazać na wieczną ponurość, ale na szczęście w porę się opamiętałam. Z pomocą przyszły farby akrylowe w kolorach egzotycznej laguny: ultramaryna, turkus i szmaragd.

Tymi farbami pomazałam wszystko jak leci.

Po wyschnięciu przeszlifowałam papierem ściernym o gradacji 220.

Na to wszystko nałożyłam ciemny wosk. Wtarłam dwie warstwy. Ze względu na to, że skrzynka będzie narażona na obijanie, powłoka musiała być łatwa do reperacji. Lakier nie wchodził tu w grę. Ponadto wosk miał pokreślić wszystkie nierówności i fakturę drewna. Nawet jeśli wosk miejscami się wytrze, w przypadku tej skrzynki to nie ma znaczenia. Jej wygląd na pewno będzie ewoluował.

Uzbrojenie

Skrzyniocha miała być uzbrojona po zęby, więc wyciągnęłam całe żelastwo jakie miałam na stanie. Po jego przeglądzie zdecydowałam, że ścianki połączą metalowe kątowniki, a ukoronowaniem będą masywne uchwyty. Całość miała stać się mobilna, dzięki kółkom.

Takie żelastwo możecie dostać w markecie budowlanym: kątownik ok. 1 zł/szt., uchwyt 5 zł/ szt., kółko 4 zł/szt.

Skręcanie

Wszystkie elementy połączyłam na wkręty. Ponieważ miejsca łączeń były blisko krawędzi, wywierciłam najpierw otwory, które zapobiegły pękaniu drewna.

Jako pierwsze skręciłam krótsze boki, łącząc dwie deseczki i dwie listewki ze sobą.

Następnie do desek, które miały stanowić dłuższe boki dokręciłam kątowniki.

Metalowe elementy bardzo ułatwiły mi pracę, wyznaczając kąty proste łączeń ścianek.

Następnie przykręciłam 4 deski, stanowiące spód skrzynki.

Na końcu przymocowałam kółka i uchwyty.

Tak wygląda gotowa skrzynka:

Skrzynka docelowo jest na drewno do kominka, ale do czasu uruchomienia okresu grzewczego wykorzystywana będzie w bardziej relaksujących okolicznościach.

 

Całusy 😉


 

 

 

Poroże z patyków

Od ubiegłego roku, kiedy na Targach Rzeczy Ładnych zobaczyłam papierowe rzeźby od Paper Sculpture, marzyłam o własnym kolorowym trofeum.  Niestety za sztukę trzeba słono zapłacić, a ja chwilowo nie dysponuję budżetem kolekcjonera.

Niedawno przeczytałam wpis o papierowej głowie jelonka u Mavelo i zrozumiałam, że ogranicza mnie tylko moja własna wyobraźnia. Niewielkim kosztem można również wyczarować coś niezwykłego.

„Rogi”

Wybrałam dwie gałęzie, które skojarzyły mi się z porożem jakiejś parzystokopytnej istoty.

Po oskrobaniu z kory przy pomocy cykliny, „rogi” były gotowe do montażu na podkładce.

Podkładka pod poroże

Deseczki odzyskane z palet znowu się przydały. Z jednej z nich wycięłam podkładkę pod poroże.

Na powierzchni narysowałam ołówkiem kształt do wycięcia.

Stwierdziłam, że obrys wycięty pod kątem będzie ciekawiej wyglądał. Ustawiłam wyrzynarkę w odpowiedniej pozycji i się zaczęło…

Pierwszy raz robiłam coś takiego i przyznam, że jednoczesne utrzymanie odpowiedniego kąta brzeszczotu i linii prostej cięcia nie było takie proste jak założyłam. To jest jedna z tych rzeczy, które będę musiała jeszcze poćwiczyć. W każdym razie, kształt jaki uzyskałam rozminął się lekko z moim precyzyjnym rysunkiem i symetrię szlag trafił.

Osoby przerażone efektami mojej pracy odsyłam do Allegro. Znajdziecie tam piękne deski pod poroża w cenie ok 10 zł. Ja postanowiłam brnąć dalej.

Stał się cud i szlifowanie poprawiło na tyle sytuację, że deseczka nie skończyła jako podpałka w kominku. Miękkie drewno sosnowe okazało się nad wyraz wdzięcznym materiałem w obróbce.

Tzw. rogi przymocowałam do deseczki za pomocą długich wkrętów. Zarówno deseczka, jak i patyki zostały wcześniej nawiercone.

Malowanie

Całe trofeum pomalowałam białą farbą akrylową.

Kolejnym krokiem było użycie metalicznych farb w sprayu w kolorze miedzi i złota. Pomalowałam nimi końcówki „rogów”. Na cały malowany obszar gałęzi naniosłam kolor miedziany.

Po jego wyschnięciu, już tylko na końcówki, dałam złoto. Powstał ładny, metaliczny gradient.

Następnie naniosłam kolorowe pasy i zdobienia farbami akrylowymi. W pierwszej kolejności namalowałam jaśniejsze detale, a dopiero po ich wyschnięciu sięgnęłam po ciemniejszą kolorystykę.

Po wyschnięciu „rogów” pomalowałam podkładkę. Taka kolejność pozwalała na swobodne manipulowanie całym przedmiotem i wygodne malowanie miejsc gorzej dostępnych.

Pasy namalowałam wyklejając je taśmą malarską. Niestety dla lepszej pigmentacji położyłam dwie warstwy farby, a ta ma to do siebie, że szybko tworzy coś w rodzaju błony, która brzydko rwie się podczas odklejania taśmy. Zapewne krawędzie pasów byłyby bardziej czyste, gdybym położyła jedną warstwę farby i na świeżo usunęła taśmę malarską. Niestety moje farby nie miały odpowiedniej pigmentacji.

Remedium na wszystkie niedociągnięcia okazały się kropki, które ukryły nierówne krawędzie.

Całość zabezpieczyłam lakierem akrylowym.

Trofeum uświetniło przedpokój, zajmując miejsca obok kalendarza i ostatnio malowanej ramki.

Całusy 😉


 

 

Pudełko na pędzle i pierwsze próby z pastą strukturalną

W ramach organizacji moich malarskich klamotów zakupiłam drewniane pudełka w markecie budowlanym. Postanowiłam nadać im trochę charakteru, a przy okazji wypróbować nowy (dla mnie) preparat – pastę modelującą czy jeśli ktoś woli – strukturalną.

Przystępując do pracy nie miałam planu. Pudełko jest wynikiem totalnej improwizacji i nie ma nic wspólnego z aktualnymi trendami w wystroju wnętrz. Nie mniej jednak przypadło mi do gustu, bo wpisuje się w klimat mojej rupieciarni (czyt. stanowiska pracy rękodzielniczej). Nie doszukujcie się też większego sensu w kolejności wykonanych czynności. Zdarzało się, że kolejny krok miał zniwelować efekty poprzedniego. Na tym polegała cała zabawa.

Pudełko przed malowaniem oszlifowałam, głównie w celu oczyszczenia.

Nie wiedziałam czego chcę, ale wiedziałam że nie chcę kolejnego białego pudełka. Dlatego całość machnęłam bajcą wodną w kolorze palisander.

Po wyschnięciu powierzchnie przeszlifowałam (papier ścierny o gradacji 220) i chwyciłam za tubkę z gęstą pastą modelującą: Maimeri Acrilico heavy modelling paste, w kolorze białym 830.

Do pudełka za pomocą taśmy malarskiej przykleiłam szablon i szpachelką nałożyłam pastę. Muszę przyznać, że poszło bardzo łatwo. Pasta ma bardzo gładką i plastyczną konsystencję. Mimo to, że szablon nie przylegał idealnie do powierzchni, prawie nic nie podciekło. Produkt zastygł w ciągu kilkunastu minut, tworząc bardzo wytrzymałą powłokę.

Jedyne czego żałuję, to że nie wymieszałam pasty z jakimś kolorem. Kontrast między białą pastą, a ciemnym pudełkiem wydał mi się za duży, więc na całość położyłam bardzo mocno rozcieńczoną, białą farbę akrylową. Ornament jest wypukły, więc i tak będzie widoczny, a ma być tylko tłem, a nie główną ozdobą.

Po przeszlifowaniu powierzchni na środek boku pudełka przeniosłam wydrukowane grafiki za pomocą zmywacza do paznokci z acetonem. Wystarczyło wydruk docisnąć mocno wacikiem.

Jak widać zmywacz zabrał ze sobą część białej farby. Przeszlifowanie w tych miejscach zatarło granice kolorystyczne.

Jakość transferu wyszła średnia, więc kontury podrasowałam czarną farbą akrylową.

Skoro o farbach mowa to metodą suchego pędzla pomalowałam ornamenty i boki pudełka. W ten sposób wprowadziłam błękitne i zielone tony. Potem te kolory wymieszałam z pastą strukturalną i naniosłam na końce transferowych pędzli. Zrobiłam też spływające krople.

Całość zabezpieczyła matowym lakierem akrylowym do parkietów. Aby bardziej wydobyć trójwymiarowe elementy pociągnęłam je dodatkowo lakierem błyszczącym.

Podsumowując, praca z gęstą pastą strukturalną okazała się bardzo miłym doświadczeniem. Zaskoczyła mnie łatwość aplikacji i trwałość uzyskanych zdobień. Pewnie jeszcze nie raz do niej wrócę.

 Całusy 😉

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Złocenie i lakier szklący na gałkach meblowych, czyli błysk widoczny z kosmosu

Po złoconych doniczkach i wielkanocnych jajach, zabawa szlagmetalem nadal mi się nie znudziła. Zaczyna się z tego robić jakieś natręctwo i chyba czas porzucić nadzieję, że nie pójdę w ślady Midasa. Niepomna zagrożenia zabrałam się za kolejny złoty projekt. Tym razem padło na gałki meblowe, bo to przecież taka biżuteria dla wnętrza, więc niech się błyszczy!

pointing s  Potrzebne materiały:
  • drewniane gałki meblowe,
  • szlagmetal,
  • klej do złoceń np. mixtion + pędzel,
  • lakier spirytusowy np. werniks + pędzel,
  • lakier wodny błyszczący (patrz niżej) lub zwykły lakier akrylowy z połyskiem + pędzel,
  • farba akrylowa turkusowa,
  • szerszy pędzel lub waciki,
  • szczoteczka do zębów (lub pędzel ze sztywnym włosiem),
  • pinezki tapicerskie z ozdobnymi główkami + młotek.
Wisienki na torcie

Za punkt wyjścia posłużyły mi sosnowe (śr. 4 cm) i bukowe (śr. 3 cm) gałki zakupione w markecie budowlanym. Cena w przedziale 2-4 zł zachęca do nabycia większej ilości i eksperymentowania.

Wymyśliłam sobie, że wisienkami na torcie będą pinezki tapicerskie. Zrobiłam próbę, czy aby na pewno uda się wbić pinezkę nie niszcząc ozdobnej główki. Zarówno w drewno sosnowe jak i bukowe pinezki weszły bez problemu. Użyłam młotka blacharskiego z obuchem z tworzywa, ale zwykłym też można to zrobić.

Złocenie

Przed transformacją gałki odtłuściłam alkoholem. Tak, jak to opisałam już w Złoconych doniczkach na powierzchnię naniosłam klej do złoceń i odczekałam ok. 15 minut.

Następnie nałożyłam kawałki szlagmetalu w dwóch kolorach złotym i miedzianym – zostało mi sporo skrawków po poprzednich projektach.

Analogicznie jak w przypadku złoconych jaj, zaokrąglona powierzchnia będzie powodować marszczenie folii, ale nie ma się czym przejmować. Wszystkie usterki można łatwo wygładzić pędzlem lub wacikiem.

Na zdjęciu powyżej widać, że błyszczący szlagmetal podkreślił wszystkie nierówności, których w przypadku miękkiego drewna sosnowego było sporo. Widoczne są nawet prążki usłojenia. Jeśli takie wykończenie wam nie odpowiada wybierzcie uchwyty np. z drewna bukowego. To drewno jest twarde, a jego powierzchnia będzie gładka.

Na szlagmetal nałożyłam lakier spirytusowy i odczekałam aż wyschnie.

Knucie i kropki

Lakier wysychał, a ja knułam, jak zepsuć tak ładnie rozpoczęty projekt. Początkowo miała być patyna, ale przez tę zimną wiosnę człowiek jest tak spragniony koloru, że postawiłam na turkus. Gałki opryskałam farbą akrylową, a co większe kropki domalowałam.

Błysk widoczny z kosmosu

Podchodząc bardzo poważnie do hasła przewodniego tego projektu: „niech się błyszczy!” postanowiłam przetestować dwa lakiery wodne, które powinny sprawić, że błysk będzie widoczny nawet z kosmosu: High-gloss Varnish Amsterdam oraz Wodny lakier szklący/ Glaze look Varnish Renesans.

Ten drugi producent zaleca wypiec (80 st. C/ 30 min.) w piekarniku dla uzyskania szklistego efektu i odporności na zarysowania. Zalecenie świetne w przypadku szkła lub ceramiki, ale moje gałki są z drewna, które z pewnością zawiera sobie w sobie resztki wilgoci. Ta podczas obróbki w piekarniku zechce się uwolnić, dewastując szlagmetal. To są tylko moje dywagacje, ale uzasadniają dlaczego zrezygnowałam z obróbki termicznej.

Na gałki o mniejszej średnicy poszedł Amsterdam, a na większe Renesans – dałam 4 cienkie warstwy. Lakier marki Renesans ma konsystencję wodnistą i trzeba bardzo uważać, żeby nie powstały zacieki. Amsterdam jest gęstszy, żelowy i aplikuje się swobodniej. Uzyskany efekt jest zbliżony, z przewagą  szklistego efektu dla Renesansu.

Na koniec wbiłam pinezki tapicerskie. Dzięki temu, że na początku zrobiłam otwory pilotażowe poszło to bardzo sprawnie, bez ryzyka uszkodzenia lakieru.

Nie pozostało już nic innego, jak zamontować i cieszyć się błyskiem.

Ostrzeżenie

Uwaga: malowanie gałek meblowych ma tendencje do przeradzania się w uzależnienie – poniżej kolejny komplet, tym razem ultramaryna i złoto. Mam nieodparte wrażenie, że nie jest ostatni…

Całusy 😉


Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Wielkanocne inspiracje – relacja z warsztatów

Korzystając z tego, że wiosenna aura nie zachęca do wycieczek poza miasto, w tym roku wcześniej niż zwykle spotykałyśmy się, żeby razem przygotować ozdoby wielkanocne. Dużą część czasu poświęciłyśmy ćwiczeniu nowej dla nas techniki – złocenia. Znacie już ją z wpisu „O tym, jak ozłocić jaja”.

Złocone jaja (styropianowe i drewniane) zostały wykorzystane m.in. do ozdobienia wianków. Ponieważ głównymi aktorem ma być złocenie, reszta dekoracji jest utrzymana w prostym, naturalnym stylu.

Wianek wiklinowy z drewnianymi jajami i piórkami

Wianek z patyków – już wkrótce wpis, o tym jak powstawał.

W hołdzie nowemu sezonowi ogrodniczemu wykonałyśmy wianek z maleńkich, terakotowych doniczek.

Wianek z doniczkami – już wkrótce wpis o tym, jak powstawał.

Nie zabrakło też tradycyjnych motywów: niebieskie i złote jaja ozdobione ciemniejszą farbą, „napstrykaną” szczoteczką do zębów, które stały się częścią wielkanocnych i wiosennych aranżacji.

W kloszu (poniżej) widać pomalowaną na biało gałązkę oblepioną papierowymi motylami. Motyle z nadrukiem zostały wycięte ze starej książki – tej co zwykle („Drugie życie doktora Żiwago„), natomiast te kolorowe to zwykły wydruk z laserówki. Mały myk polega na tym, że przed wycięciem motyli, kartkę z wydrukiem pomalowałam lakierem akrylowym (Vidaron, mat). Dzięki temu motyle są sztywniejsze i po uformowaniu zachowują nadany kształt.

Tak samo przygotowałam motyle do wianka, który wykonałam w ubiegłym roku. Został zrobiony ze zwykłej obręczy z wikliny, do której klejem na gorąco przymocowałam gałązki. Całość została pomalowana farbą akrylową w sprayu. Znacie go z wpisu „Sztuka na ścianę, czyli otwarcie cyklu o recyklingu palet„.

W kolejnych wpisach chcemy się podzielić z Wami tym, jak powstawały niektóre z tych ozdób m.in. wianek z patyków i wianek z doniczkami. Mamy nadzieję, że zainspirujemy Was do wykonania podobnych ozdób.

Całusy 😉

 

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

 

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

O tym, jak ozłocić jaja

Przyznaję, że tytuł wpisu może wydać się nieco kontrowersyjny, ale nie będę owijać w bawełnę. To jest wpis o złoceniu jaj. Sama technika może oczywiście dotyczyć bardziej wyrafinowanych obiektów. Ja pozostanę jednak w rustykalnym klimacie, szczególnie że Wielkanoc za pasem.

Do złocenie jaj wykorzystam tę samą technikę, którą opisałam w „Złoconych doniczkach”.

pointing s  Potrzebne materiały:
  • jaja styropianowe lub drewniane,
  • szlagmetal w wybranym kolorze (należy założyć zużycie ok. 1 płatka 16×16 na całą powierzchnię 1 jaja średniej wielkości),
  • klej do złoceń np. mixtion + pędzel,
  • lakier spirytusowy syntetyczny np. Werniks Mekka marki Renesans + pędzel,
  • waciki,
  • farba akrylowa + pędzel,
  • lakier akrylowy (np. Vidaron) + pędzel,
  • szczoteczka do zębów lub sztywny pędzel.
  • papier ścierny o gradacji > 200.

Nie bez powodu proponuje Wam przy każdym preparacie oddzielny pędzel. Poza komfortem pracy i czystym wykończeniem pomoże to utrzymać pędzle w dobre kondycji. Trzeba zwrócić uwagę na rozpuszczalnik, jaki został użyty w preparacie i najlepiej tym samym myć pędzle. W przypadku farb i lakierów akrylowych będzie to woda, natomiast w przypadku kleju i werniksu alkohol.

Przygotowanie powierzchni pod złocenie

Jaja styropianowane mają zwykle ślady po formie, które trzeba zetrzeć papierem ściernym.

Kolejnym krokiem jest nałożenie farby akrylowej. Naniosłam dwie warstwy i poczekałam aż wyschną.

Farbę w kolorze kontrastowym dobrze rozcieńczyłam wodą i pstrykając nią ze szczoteczki do zębów naniosłam kropki na powierzchnię. Uzyskany efekt miał przypominać wzór ze skorupki jaja drozda.

Kiedy farba wyschła, nałożyłam dwie warstwy lakieru akrylowego o satynowym wykończeniu (Vidaron). Lakierowanie pomalowanej powierzchni jest istotnym krokiem, ponieważ zapobiega to wsiąkaniu kleju do złoceń w podłoże.

Złocenie

Do przyklejenia złoceń użyłam kleju mixtion. Klej nałożyłam na miejsca pod szlagmetal i odczekałam ok. 15 minut. Jeśli zależy Wam na gładkim wykończeniu, klej trzeba nanieść cienką warstwą, dobrze wygładzając.

Klej do złoceń Mixtion Akrylowy „Anlegemilch” firmy Roman Szmal Art;
Werniks Mekka Bezbarwny marki Renesans

Na zdjęciu poniżej można zauważyć fakturę na złoceniu. To  pozostałość po nonszalanckich pociągnięciach pędzlem z klejem. Jak widać nie ma co liczyć na samopoziomowanie się preparatu. Jest to cecha, którą fajnie można wykorzystać przy postarzaniu powierzchni, ale o tym w innej bajce.

Klej naniosłam nieregularnymi plamami, zależało mi na „poszarpanych” krawędziach złoceń.

Klej po wyschnięciu tworzy przezroczystą, lepką powłokę. Folia klei się mocno przy pierwszym kontakcie z jej powierzchnią.

Wykruszony szlagmetal warto zebrać, może się przydać do innych projektów.

Nakładanie folii na zakrzywiona powierzchnię może się wydawać trudne, ale wszelkie zagniecenia szlagmetalu łatwo jest wygładzić. W tym przypadku zrobiłam to przy pomocy wacika i kolistymi ruchami usunęłam od razu nadmiar folii. W przypadku klejenia małych fragmentów szlagmetalu trzeba uważać, aby włókna z wacika lub waty nie przywarły do lepkiej warstwy kleju. Bardzo trudno jest je potem usunąć.

Przypomnę, że szlagmetal imitujący złoto to folia składająca się głównie z miedzi, która łatwo koroduje. Aby temu zapobiec trzeba zabezpieczyć złocenie. Użyłam do tego celu werniksu bezbarwnego Mekka marki Renesans.

Do wyboru do koloru

Na zdjęciach poniżej widać różne warianty zestawień kolorystycznych. Najbardziej podoba mi się ciemna ultramaryna + złoto.

zielenie + srebro
turkus + miedź oraz ultramaryna + złoto,
niektóre jaja otrzymały złote „czapeczki” z pinezek tapicerskich

Wkrótce relacja z naszego spotkania warsztatowego, gdzie złocone jaja wykorzystałyśmy m.in. do ozdobienia wianków.

Całusy 😉

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Prezenty – pudełko dla Taty uzależnionego od herbaty

Dzisiaj będzie pomysł na prezent.   Nie będę ściemniać, że można go zrobić bez przygotowania, ale zakup kilku drobiazgów, dostęp do drukarki laserowej i zacięcie artystyczne (prawdziwe bądź urojone) wystarczą, żeby wykon się udał.

Potrzebne będą:

  • drewniane pudełko / herbaciarka
  • farby akrylowe w ulubionych kolorach oraz  pędzel
  • serwetka
  • klej do decoupage
  • lakier akrylowy
  • zmywacz do paznokci
  • wydruk z drukarki laserowej z ładną grafiką w odbiciu lustrzanym

Pudełko pomalowałam na biało farbą akrylową.  Wcześniej jednak  pomalowałam ciemną farbą krawędzie, które planowałam w dalszych etapach zdrapać, celem postarzenia pudełka. Na dnie zaplanowałam pepitową serwetkę.

I jak zaplanowałam tak zrobiłam. Łatwiej serwetkę przykleić i potem obciąć krawędzie. Mnie nigdy nie udaje dociąć serwetki w idealnym rozmiarze przed jej przyklejeniem. Dla niewtajemniczonych w techniki dekupażu dodam, że rozwarstwioną serwetkę, tj. jej górną warstwę, kleimy pędzlując ją klejem od zewnętrznej, wzorzystej strony. Jak to w życiu, trudno niestety uniknąć zmarszczek 🙁

Dalej zajęłam się zdobieniem zewnętrza moją ulobioną techniką, czyli transferem. Technikę tę już prezentowałyśmy w kilku wpisach np. u Justyny tutaj: http://www.pozytywnia.pl/co-t-raperzy-znad-wisly-maja-wspolnego-z-transferem-na-zmywacz-2/

Wydruk z drukarki laserowej w odbiciu lustrzanym przykładamy do pomalowanej suchej powierzchni.  Następnie nasączamy papier zmywaczem do paznokci i dość mocno traktujemy powierzchnię czymś gładkim, np. łyżeczką. Wydruk powienien odbić się na farbie, którą pomalowane było pudełko. Efekt jaki uzyskujemy tą  techniką jest wystarczająco dobry  dla pudłeka, które ma wyglądać na stare. Nie siliłam się nawet na jakieś dodatkowe malowanki.

Następnym etapem było odrapanie wszystkiego na krawędziach, tak, aby wyglądało na używane latami.  Całość zabezpieczyłam lakierem akrylowym.  I  po sprawie.  Praca zajęła mi kilka godzin, ale to godziny spędzone na relaksie i wyżyciu się artystycznym, akurat  na miarę moich możliwości.

Ewa

PS. I żeby nie było wątpliwości, że to nie z fabryki w Chinach, na spodzie pudełka taki szblon:

Ćmy i motyle w bibliotece

Ostatnio wpadłam na pomysł, aby jedną ze ścian w sypialni wytapetować. Od dawna chodzą za mną tapety Cole & Son z grafikami Piero Fornasetti lub z motywem brzóz. Jednak ze wględu na koszty pozostają tylko w sferze marzeń.  Ogromnie podoba mi się również ostatnia kolekcja fototapet Rebell Walls. „No 7 – Curious” tropi ślady belle epoque, steampunk, gabinetu osobliwości.  To moje, dziwne klimaty o czym wspominałam we wpisie „Pod Kloszem”. Moją uwagę zwróciła The Buttefly Library z motywami odręcznego pisma i grafik przedstawiających motyle, które często transferuję na ozdabiane przedmioty. Tapeta zainspirowała mnie do zrobienia czegoś w mniejszym formacie, co ozdobi ścianę przed ostatecznym wyborem.

Tak się składa, że w kolejce na moją uwagę czekała zapomniana rama. Bardzo prosta forma wydała mi się fajnym kontrastem do wypełnienia, które ma być czym (transferowa) chata bogata.

Jeśli chodzi o grafiki to ja niezmiennie polecam dwa miejsca w sieci: The Graphics Fairy oraz Old Design Shop.  Duża część zbiorów jest udostępniana za darmo, co ważne bez naruszania praw autorskich. Dla ułatwienia motywy, które wykorzystałam wrzuciłam na naszą tablicę na Pinterest.

pointing s  Potrzebne materiały:
  • rama,
  • karton,
  • wydruki z wybranymi grafikami (Uwaga: typografia do transferu musi być w odbiciu lustrzanym),
  • klej do papieru,
  • farby akrylowe: biały, brąz, czarny, ewentualnie miedź,
  • zmywacz do paznokci z acetonem.

Karton przycięłam do wielkości, którą wyznaczyła rama i rozmieściłam wybrane grafiki.

Pierwszą warstwę stanowią transfery. Do tego celu wydruki z typografią muszą być w odbiciu lustrzanym. Zadrukowaną powierzchnię docisnęłam do kartonu wacikiem nasączonym zmywaczem do paznokci (szerszy opis TUTAJ).

Ponieważ w kolejnej warstwie będzie dominować sepia, dla kontrastu na tło naniosłam kilka kleksów w kolorze ultramaryna.

Kolejna warstwa to grafiki wydrukowane w kolorze. Aby nadać im nieco tekstury pogniotłam je, a brzegi powydzierałam.

Następnie zrobiłam lekki retusz rozcieńczoną farbą akrylową w szaro-burze, który powstał po wymieszaniu farby brązowej, czarnej i miedzianej.

Ostatnia warstwa to znowu transfery, wykonane tak jak poprzednio. Tym razem grafiki przenosiłam tak, aby były widoczne na wszystkich warstwach.

Na koniec opstrykanie całości „szaro-burem” za pomocą szczoteczki do zębów (szerszy opis TUTAJ).

Taka kompozycja świetnie sprawdzi się jako samodzielna ozdoba ściany. Zamierzam wykorzystać ją również jako tło dla kilku przedmiotów o niepokojącym klimacie. Poza tym ma mi przypominać, że trzeba zdjąć wreszcie z głowy kwietny wianek i zabrać się za ściany.

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Wianki z szyszek

W tym roku po raz drugi spotkałyśmy się żeby zrobić ozdoby bożonarodzeniowe. W przedświątecznej bieganinie warto wygospodarować chwilę dla rękodzieła, bo to przecież forma terapii i relaksu, a w większym gronie fajna zabawa. Pewnie prawie tak dobra, jak onegdaj darcie pierza 🙂 .

Zrobiłyśmy głównie wianki z szyszek na podstawie z obręczy styropianowej. Zrobienie takiej dekoracji jest bardzo proste i nawet osoby bez specjalnych zdolności manualnych poradzą sobie doskonale.

108

pointing s  Potrzebne materiały:
  • obręcz styropianowa,
  • szyszki i inne ozdoby wg. uznania orzechy, laski cynamonu, anyż gwiazdkowy, bombki, koraliki, korki od wina itd.,
  • pistolet i klej do klejenia na gorąco,
  • rękawiczki typu „wampirki” do zabezpieczenia rąk przed kontaktem z gorącym klejem,
  • wstążka lub pasek materiału (opcjonalnie),
  • biała farba akrylowa w sprayu (opcjonalnie).

wianki001

Jeśli podstawą dekoracji ma być styropian, dobrze jest dostosować kolor obręczy do ostatecznej kolorystyki wianka. Tutaj miało to małe znaczenie, bo zamierzałam pomalować całość na biało. Gdyby ten wianek miał pozostać w naturalnych kolorach owinęłabym obręcz pasem ciemnego materiału lub wstążki, w ostateczności pomalowałabym na ciemny kolor farbami akrylowymi.

pointingUWAGA: Klej rozgrzewa się do bardzo wysokich temperatur i topi styropian. Pamiętaj o zabezpieczeniu rąk rękawiczkami.

Oponkę okręciłam wstążką jutową. Można ten etap pominąć, wianek również się uda, ale tak jest bezpieczniej i estetyczniej.

Następnie rozmieściłam większe obiekty (orzechy), w przypadku których zależało mi na konkretnym umiejscowieniu w kompozycji.wianki002

Kolejnym etapem było wypełnienie zewnętrznych i wewnętrznych brzegów wianka. Dzięki temu nie będzie przerw w tych miejscach.wianki003

Pozostałą przestrzeń wypełniłam szyszkami.wianki004

Ponieważ wianek miał zawisnąć na drzwiach z tyłu umieściłam metalową zawieszkę za pomocą wkrętu. Powinnam zrobić to wcześniej, przed naklejeniem szyszek i orzechów. Na tym etapie manipulowanie wiankiem było już trudniejsze.wianki0061

Całość pomalowałam białą farbą akrylową w sprayu.wianki0051

Następnie przykleiłam ozdoby, które zakryły luki w kompozycji i dodały jej koloru.2016-11-26-1

A oto kilka dzieł, które powstały podczas naszego spotkania:

a1

11-1

152016-11-29-1-poz12

14

a2

podpis3

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Adwentowe zawieszki i świecznik

Zaczynam odliczać czas do Świąt Bożego Narodzenia. Zostały tylko cztery niedziele. „Kruca bomba, mało casu !” – ale damy radę, jak co roku 🙂 . Dlatego dzisiejsza propozycja będzie mega prosta – adwentowe świeczniki z butelek z kartonowymi zawieszkami.

pointing s  Potrzebne materiały:
  • butelki,
  • karton po np. herbacie, kaszy itp.
  • sznurek lub wstążka,
  • nożyczki,
  • wydruk cyfr (1,2,3,4) w lustrzanym odbiciu z drukarki laserowej,
  • zmywacz do paznokci z acetonem,
  • farby akrylowe i pędzelek,
  • farba w sprayu (opcjonalnie – do ewentualnego pomalowania butelek)
  • waciki.

Pierwszym etapem było pomalowanie wybranych butelek farbą w sprayu w kolorze miedzi. Uznałam, że tak będzie ciekawiej, bo flaszki same w sobie miałam mało dekoracyjne. Jeśli dysponujecie butelkami o ciekawym kształcie lub zdobieniu to można z tego etapu zrezygnować.

butelka

Do wykonania zawieszek wykorzystałam pudełko po ulubionej herbatce. Równie dobrze będą się nadawać pudełka po kaszach, ryżu itp. Z kartonu wycięłam prostokąt, następnie ścięłam dwa rogi. Dziurkaczem biurowym wykonałam dwa otwory.

2016-11-21-4

Wydrukowane cyfry i grafiki przeniosłam na karton metodą transferu na zmywacz do paznokci, który opisałam szczegółowo we wpisie „Co T-Raperzy znad Wisły mają wspólnego z transferem na zmywacz”.

pointing sMamy dla Was tablicę na Pinterest z takimi grafikami – zajrzyjcie

Kartkę przykładam do kartonu zadrukowaną stroną i dociskam mocno wacikiem nasączonym zmywaczem. Nie starałam się specjalnie, bo całość miała sprawiać wrażenie nadgryzionej zębem czasu. Efekt nadgryzienia pogłębiam dodając, szczególnie przy brzegach zawieszki, plamy z mocno rozcieńczonej brązowej i czarnej farby akrylowej.

Dodatkowo za pomocą szczoteczki do zębów (może też być twardy pędzel) pstrykając, nanoszę kropki tej samej farby co wcześniej.

2016-11-21-5

Zawieszki zamocowałam za pomocą sznurka, który możecie podmienić na wstążkę czy rzemyk.

2016-11-21-1

2016-11-21-3

Życzę Wam miłego odliczania 🙂

podpis3

PS: dla tych którzy wolą mniej minimalistyczne podejście:

pointing sdwa świetne kalendarze adwentowe na blogach: Haart i Polenka

pointing sodlotowe wianki adwentowe z Kwiaciarni Wiła Wianki

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz