Tajemniczy ogród na ścianie, czyli cz. 5 cyklu o recyklingu palet

Pomysł na wiecznie zieloną półeczkę narodził się po Wielkanocy, kiedy to z wianków wydłubałam chrobotek reniferowy. Popatrzyłam na tę zieleninę i pomyślałam, że żal chować do pudełka. Wtedy oświeciło mnie, że ciągle mam sporo deseczek sosnowych odzyskanych palet. Mimo tego, że nie jest to łatwy materiał do pracy, bo są nierówne i powyginane, podjęłam wyzwanie.

pointing s  Potrzebne materiały:

  • półka: deseczki: 2 x 50 cm, 2 x 40 cm; listewka 40 cm; bejca; wosk; papier ścierny;
  • szyld: tektura lub karton; wydruk w odbiciu lustrzanym; emulsja biała do ścian; acetonowy zmywacz do paznokci; farby akrylowe (czarna, zielona); lakier akrylowy;
  • plecy półki: siatka o oczkach 1 x 1 cm, chrobotek reniferowy lub mech (mój pochodzi z Allegro), pinezki tapicerskie.

pointing s  Przydatne machiny:

  • wyrzynarka lub piła,
  • wiertarko-wkrętaka + wkręty,
  • nakładka na wiertarkę do szczotkowania drewna lub szczotka stalowa,
  • szlifierka oscylacyjna.

Przygotowanie deseczek a ciemna strona mocy

Pierwszym krokiem było przycięcie deseczek do wymiarów jakie założyłam: 2 deseczki 40 cm, 2 deseczki 50 cm, listewka 40 cm. Użyłam wyrzynarki, ale bardziej krzepkie osoby mogą pracować unplugged – piłą.

A teraz mały „coming out”: przeszłam na ciemną stronę mocy. Po latach lekkomyślnego narażania się na pylicę nabyłam wreszcie maskę masek – uzbrojenie twarzy w niczym nie ustępujące stylówce Lorda Vadera. Większość pań kręci nowa torebka, mnie kręci nowa maska. Mimo, że wygląda pancernie jest to pierwszy model, w którym mogę swobodnie oddychać.

Wszystkie elementy półeczki poddałam szczotkowaniu. Druciana szczotka ładnie wybrała miękkie drewno wczesne. O budowie drewna i szczotkowaniu szerzej możecie poczytać we wpisie o Wyczesanych podkładkach.

Po szczotkowaniu, niektóre zadziorki zeszlifowałam papierem ściernym o gradacji 180. Nie starałam się specjalnie, bo docelowe szlifowanie będzie zrobione po bejcowaniu.

Skręcanie półki i międzynarodowy wzorzec koślawości

Muszę przyznać, że nadal nie zaprzyjaźniłam się z wkrętami. Jest to chłodna i trudna relacja, ale wiem, że jak w każdym związku ciężka praca da w końcu rezultaty.

Po skręceniu uzyskałam najbardziej koślawą półkę na świecie – mogłaby leżeć (a w zasadzie wisieć) w Międzynarodowym Biurze Wag i Miar w Sèvres, jako wzorzec koślawości… Spojrzałam na nią i pomyślałam: do cholery, JA nie dam rady! Po godzinie zmagań było już lepiej – półka zaczęła nawet przypominać prostokąt.

Przy tej okazji przypomnę, że przed wkręcaniem dobrze jest nawiercić otwór w drewnie, dzięki czemu unikniemy pękania – szczególnie jeśli miejsce wkręcania jest blisko krawędzi.

Bejcowanie i woskowanie

Do nadania koloru użyłam bejcy wodnej w kolorze szarym.

Po bejcowaniu wszystkie zadziorki stanęły dęba i trzeba było ponownie szlifować, tym razem papierem o gradacji 240.

Na koniec w drewno wtarłam wosk biały, który rozjaśnił kolor i podkreślił fakturę szczotkowanej powierzchni.

Tekturowy szyld

Owalny szyld z napisem „Secret Garden” miał być zwieńczeniem półeczki. Kształt odrysowałam i wycięłam z tektury (2 mm) nożyczkami.

Grafika miała być przeniesiona metodą transferu na zmywacz. Pierwsza próba dała marny efekt, pewnie ze względu na dość chropowatą powierzchnię tektury. Dlatego sięgnęłam po moją niezawodną konfigurację transferową: biała emulsja do ścian Śnieżka EKO + acetonowy zmywacz do paznokci ISANA (Rossmann). Podaję z premedytacją nazwy, bo nie każda konfiguracja tego typu produktów daje tak dobry efekt przeniesienia grafiki.

Tekturę potraktowałam jak drewno – nałożyłam 2 warstwy emulsji, wysuszyłam, lekko wygładziłam papierem ściernym (gradacja 320). Na tak przygotowaną powierzchnie położyłam zadrukowaną stroną wydruk laserowy i docisnęłam mocno wacikiem nasączonym zmywaczem. Po chwili wydruk usunęłam,  a moim oczom ukazał się bardzo przyzwoity transfer napisu i ramki.

Przy pomocy czarnej i zielonej farby akrylowej oraz gąbki przyciemniłam brzegi owalu.

Na koniec szczoteczką do zębów napstrykałam czarne kropki z rozcieńczonej, czarnej farby akrylowej.

Całość zabezpieczyłam bezbarwnym lakierem akrylowym do drewna Vidaron (satyna).

Owal celowo nie pokrywa się obrysem ozdobnej ramki. Po bokach zaplanowałam trochę dodatkowego miejsca na pinezki tapicerskie do zamocowania szyldu.

Zielone plecy

Było trochę zamieszania z mocowaniem chrobotka i koncepcją „pleców” półki. Powstały dwie wersje.

Najpierw wycięłam z kartonu prostokąt i okleiłam go taśmą dwustronną, na której miała się trzymać zielenina.

Jak tylko powiesiłam półkę na ścianie większość chrobotka odpadła… Smutek mnie ogarnął, bo akurat byłam „na działce” i nie miałam przy sobie pistoletu i kleju do klejenia na gorąco, który mógłby uratować sytuację. No nic, trzeba było zmienić koncepcję.

Na wsi nie ma pistoletu i kleju, ale jest sklep rolno-przemysłowy. Po krótkiej wycieczce rowerowej wróciłam z siatką z tworzywa sztucznego, o oczkach 1 x 1 cm. Koszt siatki (50 x 40 cm) wyniósł 0,65 zł ! Gdybym była tego świadoma wcześniej, nawet nie spojrzałabym w kierunku taśmy dwustronnej.

Siatkę przymocowałam do ramy takerem. Mocowanie zrobiłam tak, aby z tyłu zostało trochę miejsca. Dzięki temu przeciągnięte przez siatkę rośliny lub ozdoby nie będą opierać się o ścianę.

Chrobotek poprzetykałam przez siatkę, zaczynając od jej dołu, nakładałam na siebie kolejne warstwy, tak aby pasma zieleniny były skierowane ku dołowi.

Widok półki od tyłu.

W stosunku do metody z taśmą dwustronną, zużyłam więcej porostu (ok. 400 g), ale jest on ciaśniej upakowany, dzięki czemu tworzy puszystą powłokę, która wypełniła praktycznie całą grubość półki. Zaletą tej metody jest również możliwość wyjęcia chrobotka z siatki i wykorzystanie do innego projektu. W siatkę można wpleść również kwiaty lub liście. Z tyłu zmieści się nawet kilka probówek z wodą, jeśli ktoś chciałby stworzyć trwałą kompozycję z żywymi roślinami.

 

Tak bywa z tego typu projektami, że dopiero na końcu okazuje się co zrobiliśmy. Półka stała się ramą, choć i to jest dyskusyjne. Mój mąż spojrzał na moje dzieło i powiedział: ładny ten ołtarzyk… Na szczęście ten eksponat ma tabliczkę z podpisem.

Całusy 😉

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

24 Replies to “Tajemniczy ogród na ścianie, czyli cz. 5 cyklu o recyklingu palet”

  1. No, jestem pod wrażeniem. Takie rzeczy zamawiam u stolarza. Świetna dekoracja domu.
    Pozdrawiam
    Danuta

    1. Pięknie dziękuję 🙂

  2. tyle pracy, ale efekt oszałamiajacy

    1. Dziękuję. To moje pierwsze wprawki „stolarskie”. Podejrzewam, że dla osoby doświadczonej zrobienie takiej półeczki to 5 minut 🙂

  3. Pięknie się prezentuje 🙂 Też mi się taki marzy!

  4. wow! świetny, prosty sposób!!!

    1. Bardzo dziękuję 🙂

  5. Podziwiam kreatywność i talent do majsterkowania. Efekt wspaniały.

    1. Pięknie dziękuję za miłe słowa 🙂

  6. Genialny pomysł 🙂

  7. Jejciu, pełny profesjonalizm. Te narzędzia i umiejętności, podziwiam za zdolności. Podoba mi się ten chrobotek reniferowy, musi być bardzo mięciutki. A czy on nie potrzebuje wody? Pozdrawiam ciepło 🙂

    1. Dziękuję, ale obawiam się że przeceniasz moje umiejętności 😀 . Chrobotek jest porostem, który czerpie wodę z powietrza. Nie potrzebuje żadnej pielęgnacji. Jeśli powietrze w pomieszczeniu nie jest zbyt mocno wysuszone, co jest również szkodliwe dla ludzi, poradzi sobie doskonale bez żadnej obsługi. Faktycznie chrobotek jest mięciutki 😀

  8. Jak się ciesze, że tu trafiłam! Od dawna marzy mi się taka gablotka na komodzie w salonie i sypialni! To teraz w końcu mam motywację i gotowy przepis na samodzielne jej wykonanie. Dziękuję ślicznie!!!

    1. Bardzo dziękuję i trzymam kciuki za Twoją gablotkę 🙂

  9. Super pomysł! Jestem pod wrażeniem. Nie pomyślałbym o nanoszeniu farby szczoteczką do zębów 😉

    1. Zamiast szczoteczki można użyć pędzla o twardym włosiu. Jedno i drugie świetnie się sprawdzi.

  10. Niesamowity pomysł i jak pięknie wygląda na ścianie 🙂 Podziwiam talent i umiejętność radzenia sobie z tymi wszystkimi narzędziami 🙂 Brawo!

  11. Ołtarzyk – to się uśmiałam 🙂 Ten ścienny ogród, jak ja to nazwę, jest fenomenalny! Zachęciłaś mnie do spróbowania, bo patrzę i myślę – chcę taki mieć 🙂 Świetna jakość transferu 🙂

    1. Zachęcam – trzeba próbować. Mnie na początku onieśmielały elektronarzędzia i w ogóle obróbka drewna, a teraz to najprzyjemniejsza część roboty 🙂

  12. Jestem oczarowana Waszym „ogrodem”. Też chcę spróbować-mech i siatka kupione,ale niestety nie potrafię stworzyć ani nigdzie znaleźć takiej lustrzanej grafiki…zresztą żadnej nie potrafię zrobić-nie tylko lustrzanej 😉

    1. Zajrzyj na naszą tablice pinterest. Jest tam sporo grafik do ściągnięcia. Polecam tez nasz wpis pt. „Co t-raperzy znad Wisły maja wspólnego z transferem na zmywacz”. Masz tam instrukcję co i jak. Powodzenia!

      1. Dziękuję,dziękuję,dziękuję

  13. brawo! świetny efekt, a powiedz – czy to kilku miesięcach ten chrobotek nadaj fajnie wygląda? za mną chodzi coś podobnego ale w brązowych ramach

    1. Używałam chrobotka już wcześniej do wianków, więc wiem że jest trwały. Jeśli powietrze jest suche (uwaga kaloryfery) wtedy zaczyna tracić elastyczność – trochę jak gąbka.

Dodaj komentarz