Tęczowa mandala z kropek, czyli sposób na totalny reset

Mandala to forma plastyczna o kształcie koła, które wypełniają przeróżne ornamenty. W buddyzmie mandala ma szeroką symbolikę i jest związana z medytacją. Ja nie będę wchodzić w te obszary. Chcę przedstawić technikę zdobienia, która nieoczekiwanie stała się dla mnie skutecznym sposobem na poprawę koncentracji i metodą totalnego resetu.

Symetria i powtarzające się systematycznie motywy dają poczucie równowagi i spokoju. Tworzenie takiego wzoru prostą techniką kropek niezwykle wciąga i pozwala odpocząć umysłowi. Faktycznie wchodzi się w fazę „tu i teraz”. Zostawia się za sobą pracę, dylematy domowe i inne większe i mniejsze smuteczki. W dodatku pozostaje miły dla oka efekt.

Czym robić kropki

Są specjalne pędzle i stemple do robienia pięknych kropek za miliony monet. Ale urok tej techniki polega na tym, że wszystko czego potrzebujesz masz już w domu. Świetnie sprawdzą się: wykałaczki, pałeczki, wiertła, wkłady do pistoletu do klejenia na gorąco, kredki, ołówki, dłutka kulkowe do manicure, szydełka. Każdy przedmiot o okrągłym przekroju powinien się sprawdzić. Ważne aby znaleźć kilka takich przedmiotów o różnych średnicach. Ja postawiłam na zestaw wierteł i wykałaczki.

Do robienia kropek potrzebne będą farby akrylowe o dobrej pigmentacji i lepkości. Znowu nie muszą być to te najdroższe. Bardzo dobrze sprawdza się nasz polski Renesans.

Jak robić kropki

Wzór ma być symetryczny, więc szczególnie na początku dobrze jest narysować sobie linie pomocnicze. Nic szczególnego: koło i przecinające jego środek proste.

Wiertło w roli narzędzia do robienia kropek.

Farby akrylowe powinny mieć konsystencję gęstej śmietany. Dzięki temu po zanurzeniu w nich narzędzia nabieramy odpowiednią ilość pigmentu. Nanosząc go na powierzchnie ledwo dotykamy jej narzędziem. Ja lubię nanosić hojnie, tak aby na kropce powstała charakterystyczna wypukłość.

Aby kropki miały taki sam rozmiar, za każdym razem zanurzam narzędzie w farbie. Wykonując kropki z tego samego „naładowania farbą”, każda kolejna będzie mniejsza.

Przygotowanie do malowania na kamieniu

Wzór można przećwiczyć na kartce, deseczce lub podobraziu. Naniesienie go na zakrzywioną powierzchnię kamienia też nie jest trudne. Wymaga odrobinę więcej przygotowań.

Podczas spaceru znalazłam kamienie polne. Jeszcze lepiej nadałyby się do tego celu otoczaki, ale nad rzeką nie spotkałam, a do marketu budowlanego nie chciało mi się jechać tylko w tym celu. Kamienie dokładnie wyczyściłam.

Przy pomocy zakrętek od słoików odrysowałam sobie na papierze koła o różnych średnicach. Dlaczego nie użyłam cyrkla? W pięknych, urlopowych okolicznościach po prostu go nie miałam. Papierowe koła posłużyły jako szablony do przeniesienia okręgów na powierzchnie kamienia. Papier łatwo dopasował się do krzywizn. Koło złożyłam dwukrotnie. Zagięcia wyznaczyły mi 4 punkty na okręgu w tych samych odstępach. Po odrysowaniu okręgu zaznaczyłam liniami również te punkty.

Pole malowania można wygładzić zwykłą masą szpachlową do ścian. Jest to krok opcjonalny. Na gładkiej powierzchni krawędzie kropek są bardziej regularne.

Szpachlę można nałożyć tylko na miejsce, które będzie malowane lub na cały kamień. Ja wybrałam pierwszą opcję. Nałożyłam masę tylko na obrysowane wcześniej koło. Nadmiar usunęłam na mokro zmywakiem.

Po wyschnięciu szpachlę zeszlifowałam papierem ściernym o gradacji 180.

Kolejnym etapem było pomalowanie na czarno wyznaczonego koła. Ciemne, jednolite tło wyznacza granice wzoru i eksponuje kolory kropek. Podobny zabieg można zauważyć w zdobieniach ludowych.

Po wyschnięciu farby zwykłą kredką w jasnym kolorze narysowałam linie przebiegające przez środek okręgu. Zamiast linijki użyłam taśmy malarskiej, która ładnie dopasowała się do powierzchni kamienia.

Mniejsze koło złożyłam dwa razy i wycięłam środek. Dzięki temu mogłam umieścić go dokładnie w środku czarnego pola.

Wzór 1: gradient, powierzchnia bez szpachli

Malowanie rozpoczęłam od dużej kropki w środku okręgu. Do jej naniesienia posłużyła mi gruba kredka, a konkretnie jej płaska, niezatemperowana strona.

Wokół pierwszej kropki postawiłam 4 kolejne na planie krzyża, a potem rozplanowałam następne tak jak godziny w zegarze. Powstał pierwszy krąg, który stworzyłam końcówką małego wiertła.

Sięgnęłam po większą średnicę narzędzia (wiertła). Pierwszą kropkę drugiego kręgu postawiłam między kropkami pierwszego kręgu. Ważne jest aby zachowywać takie same odległości między kropkami. To samo dotyczy odległości między kręgami.

Kolejne kręgi kropek powstawały w analogiczny sposób. Co 1-2 kręgi zmieniam narzędzie na grubsze. Podobnie z kolorami. W zależności do wielkości wzoru co 1-3 kręgi zmieniałam kolor – w tym przypadku na jaśniejszy. Kolorystyka jest sprawą indywidualną i każdy wybierze co tam mu w duszy gra.

Cała reszta to już improwizacja. Nie zaprojektowałam sobie wzoru wcześniej. Po prostu dodaję mniejsze kropki w różnych miejscach.

Malowanie można rozpocząć również kolorem kontrastowym, jak widać na zdjęciu poniżej.

Wzór 2: spirala, powierzchnia wygładzona szpachlą

Ten wzór jest bardzo efektowny i wymaga niewielu kolorów (2-4) farb. Podobnie jak poprzednio w środku koła robię dużą kropkę.

Wybrałam 4 kolory: żółty, 2 odcienie pomarańczowego i czerwień. Narzędziem o małej średnicy naniosłam kolory j.n.

Powtarzałam kolory do wypełnienia pierwszego okręgu.

Drugi krąg rozpoczęłam tym samym kolorem co pierwszy (żółty), umieszczając kropkę między kropkami poprzedniego kręgu j.n.

Analogicznie postępowałam z pozostałymi kolorami.

Kolejne kręgi tworzyłam zgodnie z zasadami opisanymi powyżej, zmieniając narzędzie na większe co drugi krąg.

Zwiększenie średnicy kropek co dwa kręgi wynika z dużej przestrzeni do zapełnienia. Przy mniejszej powierzchni można zwiększać średnicę kropek z każdym kręgiem.

 Korekta wzoru, czyli co z fakapami

Jeśli coś się popsuło albo wzór nam się nie podoba to sięgamy albo po patyczki do uszu i wodę – jeśli korekty są małe, albo po ściereczkę i wodę i zmywamy nieudane partie. Alternatywą jest zamalowanie wzoru na kolor tła (w tym przypadku czarny).

Tak też się stało z niebiesko-zielonym wzorem, który widać na zdjęciu powyżej. Jakiś brzydki bałagan się zrobił na koniec, więc go zmyłam, a krawędzie tła podmalowałam. Mogłam rozpocząć drugie podejście.

Po zakończeniu malowania wzór zabezpieczyłam lakierem akrylowym.

Czy takie kamienie mają praktyczne zastosowanie? Moje są spore, więc będą służyć jako stopery do drzwi lub bramek na werandzie. Mniejsze egzemplarze mogą być po prostu dekoracjami. Leżą i przypominają mi, jak wewnętrzne niepokoje można okiełznać i przekuć w coś pięknego.

 

 

Całusy 😉

 

7 Replies to “Tęczowa mandala z kropek, czyli sposób na totalny reset”

  1. Maluje mandale intencjonalne, nawet na zamówienie, Twoje są niesamowicie pomysłowe. Nie przyszło by mi do głowy malować na kamieniach.

    1. Bardzo dziękuję!

    2. Super to wygląda tak egzotycznie Ciekawe jakby wyglądał taki wzór na innych przedmiotach np. szklanym wazonie czy betonowej ścianie (zamiast tapety).

      1. Dziękuję! Świetny pomysł z tą ścianą 😀

  2. To musiało być zdecydowanie odprężające i całkowicie resetujące zajęcie. W codziennej bieganinie dobrze znaleźć czas na taki reset przy twórczej pracy. Ja ostatnio tak się zresetowałam przy string art.
    Stoper do drzwi wygląda absolutnie genialnie, ale masz rację, że tak pomalowane kamienie są idealne do wykorzystania jako dekoracja czyli leżę-i-wyglądam-pięknie <3

    1. Najpierw był pomysł ze stoperami do drzwi, ale tak to z własnymi pracami bywa, że potem przez chwilę żal po prostu położyć na ziemi 🙂

  3. Piękne! Musisz mieć dużo cierpliwości 🙂

Dodaj komentarz