Koc na oknie, czyli technologia szpiegowska w walce z upałami

Nadchodzą ciężkie czasy (tak, jakby te obecne były lekkie), a mianowicie – upały. Zatem wyciągamy z pawlaczy wentylatorki wszelkiej maści lub rozpaczliwie biegamy po hipermarketach w ich poszukiwaniu, po raz kolejny zarzekamy się, że w następnym roku to już na pewno zamontujemy klimatyzację itd. Ale oprócz mohito z lodem i ewentualnie zimnych natrysków, chciałbym zaproponować w miarę prosty i tani sposób, żeby pobyt w naszych niszach ekologicznych nie przypominał pobytu na rozgrzanej patelni.

Wykorzystamy w tym celu technologię szpiegowską, a mianowicie koc ratunkowy zrobiony z metalizowanego BoPET-u czyli z biaxially-oriented polyethylene terephthalate (orientowanej folii z politereftalanu etylenu). Folia ta jest lepiej znana pod nazwą handlową Mylar.

A dlaczego szpiegowska? Bo pierwotnie używano jej do produkcji ultracienkich błon filmowych, używanych w samolotach szpiegowskich U-2 (cieńsza błona = dłuższy film = więcej zdjęć wyrzutni rakietowych). Z kolei NASA robiła z niej 40-metrowej średnicy balony, służące za eksperymentalne satelity telekomunikacyjne. W końcu politereftalan etylenu trafił pod strzechy pod postacią butelki PET (stąd jej nazwa od PoliTereftalan Etylenu). A teraz znajdziemy dla niego jeszcze jedno zastosowanie pod strzechą.

Użyjemy koca ratunkowego zrobionego z metalizowanego BoPET-u aby zredukować nasłonecznienie naszych mieszkań bądź domów.

Jak już wspominałem – konstrukcja tania, prosta i szybka w montażu, co dość istotne, bo znaczny wysiłek fizyczny w upał nie jest zalecany.

Potrzebne nam będą:

  • koc ratunkowy,
  • listy drewniane albo plastikowe,
  • taśma dwustronna albo srebrna taśma montażowa,
  • taśma dwustronna „rzep” albo srebrna taśma montażowa,
  • nożyk,
  • miarka,
  • klips biurowy, spinacz do bielizny lub inny pomysłowy obciążnik.

Jeśli chodzi o koce ratunkowe to najtańsze są w supermarketach. Ja swój kupiłem za niecałe 7 zł, ale w aptekach czy na stacjach benzynowych potrafią kosztować wielokrotność tej kwoty, zatem nie należy przepłacać.

Co to jest taśma dwustronna „rzep”, zwana dalej „taśmą ‘rzep’”?

To taśma składająca się z dwóch części – jeden pasek ma stronę z klejem oraz stronę z pętelkami, do których przyczepiają się haczyki rzepa, a drugi pasek ma stronę z klejem oraz stronę z haczykami rzepa. Sprzedawana jest w rolkach, więc można ją przycinać na odpowiednią długość. Idealna do montażu elementów, których nie chcemy montować na stałe.

Okna możemy zabezpieczyć na dwa sposoby, zależnie od tego, czy na ramie okiennej mamy zamontowane dodatkowe elementy, albo od tego czy chcemy, aby nasza przesłona była zamontowana na stałe albo była regulowana.

Pierwszy sposób zabezpieczenia okna – na stałe

Pierwszy sposób, gdy mamy rolety montowane bezpośrednio na ramie okiennej, albo gdy chcemy zamocować ekrany przeciwsłoneczne na stałe (a przynajmniej do końca upałów).

Najistotniejsze jest, aby folię naklejać od wewnątrz, tak by srebrna warstwa była skierowana „ku słońcu”, bo ta warstwa odbija promieniowanie cieplne.

Mierzymy rozmiar szyby w danym skrzydle okna.

Docinamy koc ratunkowy.

Koc ma najczęściej rozmiar 160 x 200 cm.

Nie rozwijamy koca całkowicie, bo najpierw trzeba przyciąć jego boczną krawędź. Koce są fabrycznie pakowane tak, że krawędzie nie są równo złożone. Być może po to, by w razie potrzeby rozwinąć go w miarę szybko, a nie męczyć się, jak z torebką foliową.

Po przycięciu bocznej krawędzi, odmierzamy szerokość szyby (oszklenia) na kocu i dociskając go do miękkiego podłoża typu deska czy gumowa mata, przycinamy go jednym silnym pociągnięciem noża. Folia mylarowa jest bardzo mocna, ale lubi się naddzierać podczas cięcia.

Mając odmierzony kawałek koca o odpowiedniej szerokości okna, rozwijamy go na podłodze (no, chyba, że ktoś ma dwumetrowy stół) i przycinamy na długość szyby.

Na skrajnych punktach oraz po środku długości i szerokości (jeśli szyba jest długa), naklejamy taśmę dwustronną (na srebrną stronę!) po czym naklejamy całość na szybę, zaczynając od góry i pamietając, aby folia była cały czas naprężona.

Jeśli zrobimy to starannie, to rolety zamocowane na ramie okiennej nie będą jej zahaczały i obydwa elementy będą zgodnie egzystować.

Minusy takiego rozwiązania to stałe zaciemnienie pomieszczenia (idealny patent dla wampirów) oraz sezonowość ekranu tzn. jego demontaż po okresie letnim wiąże się z jego destrukcją

Okno z roletą naokienną i folią mylarową naklejoną na szybę.

Drugi sposób zabezpieczenia okna – ekran wymienny

Drugi sposób, gdy mamy np. rolety montowane nad niszą okienną albo gdy chcemy, aby ekran przeciwsłoneczny był podnoszony, a nawet demontowalny.

W tym przypadku musimy pamiętać, że nasz ekran przeciwsłoneczny musi być szerszy niż szerokość szyby przynajmniej o 2 cm, a także o tym, że folii nie mocujemy do szyby, ale do listew, które przymocujemy do ramy okiennej.

Koc ratunkowy przycinamy tak samo jak w pierwszym przypadku.

Listwę górną i dolną przycinamy na rozmiar nie mniejszy niż szerokość przyciętej folii, zwłaszcza jeśli listwa dolna ma wystawać za folię, aby łatwiej ją zwijać (o ile konstrukcja okna na to pozwoli).

Listwa oczywiście nie może być zbyt duża i ciężka, bo taśma „rzep” może nie utrzymać całej konstrukcji. Ja użyłem listew modelarskich 5 x 15 x 1000 mm. W ramach fanaberii dolną listwę zrobiłem z drewna balsa, bo nigdy go nie używałem. Dzięki temu konstrukcja jest lżejsza.

Przy użyciu taśmy dwustronnej przyklejamy folię srebrną stroną do górnej listwy.

Następnie do tej samej listwy, tylko z drugiej strony przyklejamy taśmę „rzep”.

Teraz przyklejamy folię (złotą stroną!) do dolnej listwy, też przy użyciu taśmy dwustronnej.

Całość montujemy na ramie okiennej.

Jeśli nie mamy taśmy „rzep” możemy użyć zwykłej srebrnej taśmy montażowej.

W zasadzie wszystko w tym projekcie można zmontować, używając jedynie srebrnej taśmy montażowej. Ja użyłem materiałów wygodniejszych, skracających pracę oraz redukujących stres z powodu przyklejania się taśmy montażowej do folii mylarowej w najmniej oczekiwanych miejscach i momentach.

Minusem wariantu z listwami jest to, że przy otwartym oknie i przeciągu nasz ekran przeciwsłoneczny zachowuje się jak fok w łopocie, a my możemy przez chwilę poczuć się jak na „Darze Młodzieży”. Rozwiązaniem problemu jest dociążenie dolnej listwy lub likwidacja przeciągu. Można też rozważyć doklejenie taśmy „rzep” do dolnej listwy by mocować ją do dolnej części ramy okna.

Zaletami użycia listew są wielosezonowość naszych ekranów przeciwsłonecznych oraz możliwość ich rolowania w godzinach, gdy słońce jeszcze nie operuje po stronie naszych okien.

Dolna listwa ułatwia rolowanie folii, a zrolowana folię można unieruchomić klipsem biurowym czy nawet spinaczem do bielizny.

Jest jeszcze wartość jedna wartość dodana naszych ekranów, szczególnie cenna dla podglądaczy, którymi wszyscy jesteśmy, tylko nie wszyscy się do tego przyznajemy – nasze ekrany działają jak lustro weneckie – od zewnątrz nie widać nic, ale my widzimy wszystko, tylko nieco przyciemnione.

Inną korzyścią jest to, że przez potrójnie złożoną wartwę takiego koca można obserwować Słońce – informacja szczególnie przydatna dla naszych praprawnuczków, gdy będą obserwować całkowite zaćmienie Słońca w Polsce w 2135 roku.

A teraz na poważnie – czy te ekrany działają?

Tak. Różnica jest odczuwalna nawet w niewielkich mieszkaniach w blokowiskach, ze wszystkimi oknami wychodzącymi na zachód.  Nie należy oczekiwać cudu a la klimatyzator, ale wskaźnik warunków bytowania ze wskazania „koszmar” przesuwa się na „całkiem znośnie”.

Adamus

One Reply to “Koc na oknie, czyli technologia szpiegowska w walce z upałami”

  1. Wow! Nie wiedziałam, że takie cuda można zdziałać z tym kocem ratunkowym. Może się pokuszę o taki ekran. Dzięki!

Dodaj komentarz