Ławka ogrodowa ze sztachet

Sezon ogrodowy w pełni. Za sprawą obfitych deszczy wszystko rośnie i kwitnie na potęgę, co na mojej suchej działce jest ewenementem. W tym roku wyraźnie wiedzę, jak ogród dojrzał i się zmienił. Powstały też nowe fajne miejsca, w których chce się posiedzieć. No jeśli tak, to robię ławkę ogrodową… ze sztachet.

A dlaczego ze sztachet?

Oficjalne stanowisko w tej sprawie jest takie, że dla dobra planety jestem w trakcie nieustającej misji recyklingu drewna całego świata. Natomiast naga prawda jest taka, że to jedyny materiał jaki miałam w wystarczającej ilości na taki projekt. Poza tym sztachety są dość grube (3 cm), dzięki czemu ławka będzie sztywna i stabilna.

Sztachety wykorzystywałam już wcześniej jako materiał budowlany np. do budowy stołu ogrodowego w stylu farmerskim:

Przygotowanie drewna

Jeśli zdecydujecie się na strugane deski lub kantówki (np. kupione w składzie lub markecie budowlanym) ten rozdział Was nie zainteresuje. Ja sięgnęłam po drewno z recyklingu o plugawej powierzchowności, więc musiałam się natrudzić aby je wygładzić. Wszystkie sztachety przepuściłam przez tzw. grubościówkę, która wyrównała powierzchnię usuwając przy tym warstwę brudu. Sztachety od razu odmłodniały.

O pracy z tym urządzeniem pisałam już w artykule dotyczących liftingu innej ławki ogrodowej – szczegóły znajdziecie tutaj:

Następnie sięgnęłam po szlifierkę taśmową. To urządzenie jest bardzo agresywne i mocno zbiera materiał z powierzchni. Użyłam papieru o ziarnistości 60, 100, a potem 150.

Budowa siedziska

Zaplanowałam siedzisko o wymiarach 120 x 32 cm. Będzie się ono składało z 4 desek. Po oczyszczeniu sztachet, wybrałam 4 najlepiej prezentujące się. Połączyłam je ściskami i przycięłam z obu stron na ukośnicy. Dzięki temu deski mają dokładnie tę samą długość. Każda z desek ma szerokość 7,5 cm. Po dodaniu odstępów między deskami ok. 0,7 cm – siedzisko będzie miało szerokość 32 cm.

Krawędzie, które znajdują się na górze siedziska postanowiłam zaokrąglić frezarką. Jest to krok opcjonalny który można pominąć. Jednak moim zdaniem zaokrąglenie krawędzi nie tylko poprawi wygląd, ale podniesie także komfort użytkowania.

Na frezarce zamontowałam mały frez do zaokrągleń. Mam nadzieję, że zauważyliście, że kolor obudowy frezarki nawiązuje do koloru paznokietka. Przypadek? Nie sądzę.

Każdą deskę objechałam frezem dookoła.

Deski przygotowane. Czas na ich połączenie w siedzisko. Do tego celu wykorzystałam kantówkę o przekroju 5 x 3 cm. Ucięłam 3 takie same kawałki o długości 25 cm. Jedną z krawędzi podcięłam na ukośnicy pod kątem 45 stopni. Jest to zabieg estetyczny – łącznik będzie mniej widoczny.

Na zdjęciu poniżej widać przymiarkę łączników „na sucho”. Będą one przykręcone do desek siedziska od spodu za pomocą wkrętów.

Aby deski nie przesuwały się podczas skręcania przymocowałam je ściskami stolarskimi do stołu. Między deski włożyłam kawałki sklejki, które wystąpiły w roli dystansów.

Otwory pod wkręty wykonałam za pomocą dwóch wierteł. Najpierw przewierciłam kantówkę wiertłem 3 mm.

Następnie otwory poszerzyłam wiertłem 8 mm do głębokości 0,5 cm. W to poszerzenie schowa się łeb wkrętu.

W tak przygotowane otwory wprowadziłam wkręty o długości 5 cm.

Analogicznie postąpiłam z pozostały dwoma łącznikami.

Budowa nóg w kształcie „X”

Nogi w kształcie litery „X” są jednym z najpopularniejszych modeli stosowanych w rustykalnych meblach ogrodowych i nie tylko. Nie znalazłam prostego schematu do wyznaczania wymiarów i kątów dla takich nóg. Moje powstały po kilku przymiarkach i zaznaczeniu linii cięć na drewnianych elementach.

Po wstępnych przymiarkach wyszło mi, że powinnam przyciąć deski o długości 46 cm, jeśli chce uzyskać nogi o wysokości 40 cm i rozpiętości podparcia siedziska ok. 29 cm. Przypomnę że samo siedzisko ma szer. 32 cm, a szerokość nóg powinna być trochę mniejsza. Z przymiarki wyszło również, że deski na końcach trzeba przyciąć pod kątem 30 stopni.

Rozpoczęłam od ustawienia 30 stopni na pilarce ukosowej.

Docięłam deseczki na 46 cm. Jak widać na zdjęciu poniżej krawędzie desek docięłam równolegle na obu końcach.

Kolejnym krokiem była ponowna przymiarka. Sprawdziłam czy wysokość i rozpiętość są zgodne z założeniami. Ponadto wyznaczyłam miejsce przecięcia desek i odrysowałam obszar do wybrania.

O co chodzi z tym wybieraniem. Otóż obie deski w miejscu przecięcia będą „odchudzone” o połowę grubości – w tym przypadku o 1,5 cm.

Odchudzenie wykonałam na ukośnicy. Z boku tarczy znajduje się śruba, dzięki której można zablokować poziom na jaki ma być opuszczone ostrze. Dzięki temu nie przetniemy deski, a tylko natniemy do ustawionej głębokości. Wykonując takie nacięcia, jedno obok drugiego, usuniemy drewno z wybranego obszaru do ustawionej głębokości.

Na zdjęciu poniżej widać pierwsze nacięcia, zgodnie z odrysowaną linią. Jak widać na ustawieniach ukośnicy jest to również 30 stopni.

Wykonałam kolejne nacięcia, jedno za drugim, usuwając zaznaczony obszar.

Na zdjęciu poniżej widać, że ostrze piły opuszcza się tylko do ustawionej głębokości.

Miejsce łączenia doczyściłam dłutem.

Analogicznie postępiłam z drugiem elementem nogi.

Po złożeniu elementów zrobiłam ostatnią przymiarkę i sprawdziłam czy nogi trzymają poziom.

W miejsca łączeń nałożyłam klej od drewna.

Elementy złożyłam i ścisnęłam ściskami stolarskimi.

Tak przygotowane nogi pozostawiłam na noc do zestalenia kleju.

Łączenie siedziska i nóg

Zasadniczym łączeniem nóg będzie belka poprzeczna. Aby sobie ułatwić pracę, nogi połączyłam z siedziskiem wkrętami wprowadzonymi przez łącznik siedziska.

Po przymocowaniu nóg, odmierzyłam odległość między nimi i docięłam belkę poprzeczną. Umieściłam belkę w miejscu montażu i obrysowałam ją na powierzchni krzyżaka.

To odrysowanie pozwoliło mi rozmieścić miejsca nawierceń pod wkręty którymi umocuję belkę. Najpierw przewierciłam krzyżak na wylot wiertłem 3 mm.

Następnie od zewnątrz otwór poszerzyłam wiertłem 10 mm do głębokości ok. 0,5 cm.

Na miejsca łączenie belki z krzyżakiem naniosłam klej. Poprzeczkę umieściłam na miejscu. Wkręty wprowadziłam od zewnątrz – przechodzą one na wylot przez krzyżak i wchodzą w belkę. Łby wkrętów schowały się w poszerzeniach otworów. Pozostała kieszeń, którą zamaskowałam kawałkiem wałka sosnowego.

Z walka odcięłam 4 kawałki o długości ok 1,5 cm. Krawędzie wygładziłam papierem ściernym.

Na końcówkę wałka nałożyłam klej do drewna.

Zatyczki umieściłam w otworach i lekko dobiłam młotkiem. Pozostawiłam do zestalenia kleju na kilka godzin.

Następnie wystające fragmenty zatyczek odcięłam.

Miejsce łączenia przeszlifowałam.

Na koniec ławkę zabezpieczyłam olejem do mebli ogrodowych i tarasów w kolorze dąb.

Można odpocząć chwilę

W ogrodzie jest nowa miejscówka, gdzie można przycupnąć i odpocząć. Ławka spodobała się sąsiadowi i mam już zamówienia na podobną. Odpoczynek nie będzie więc długi.

Całusy 😉

Dodaj komentarz